Rosja to nie jest kraj, to stan umysłu.

Poniżej zamieszczam informacje prasowe potwierdzające „moje przemyślenia” że Rosja to państwo terrorystyczne.

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/prowokacja-rosji-przed-szczytem-nato-pokazala-wspolrzedne-do-ataku/symkmhz,79cfc278

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zwrócił się do członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, by sformułowali prawną definicję „państwa terrorystycznego” oraz ukarali Rosję za jej działania przeciwko ludności cywilnej. Dodał, że Rosja codziennie popełnia akty terroru.

Niestety obecnie ONZ nie posiada definicji państwa terrorystycznego, co do której zgadzają się wszystkie państwa członkowskie, ale ta wojna pokazuje konieczność zdefiniowania tego konceptu na poziomie ONZ oraz karania takich państw – powiedział Zełenski podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa dotyczącego rosyjskich ataków na ukraińskich cywilów.

Rosyjskie media ostrzegają przed III wojną światową. „Czas na inne kraje”

W rosyjskiej telewizji pojawiły się kolejne groźby w kierunku innych państw ze strony Rosji. Zgromadzeni w studiu goście otwarcie mówili, że „po Ukrainie przyjdzie czas na inne kraje”. Eksperci Władimira Sołowiowa ostrzegali także przed wybuchem „III wojny światowej”.

Wojna w Ukrainie trwa cztery miesiące, ale to nie tylko walka na froncie wojennym, ale także propagandowym. Rosyjskie media, w pełni podporządkowane Kremlowi, pełną parą wtłaczają społeczeństwu kłamliwą narrację dotyczącą tzw. „specjalnej operacji wojskowej” w Ukrainie.

Niedawno w programie Władimira Sołowiowa padła propozycja, by Litwa dołączyła do walki u boku Rosji, a także że „Polska powinna poddać się Putinowi”. Każdy kolejny tydzień przynosi coraz bardziej szokujące tezy. Wojnę w Ukrainie nieustannie przedstawia się jako sukces.

W ostatnim odcinku dyskutowano na temat globalnej wojny, która może rozpocząć się niebawem. Amerykańska ekspertka ds. rosyjskiej propagandy Julia Davis opublikowała w mediach społecznościowych fragment programu, z którego wynika, że zdaniem zgromadzonych studiu „ekspertów” po Ukrainie przyjdzie czas na inne kraje, które zaatakuje Rosja.

– Wielka wojna głodowa nikomu specjalnie się nie podoba. Jednak co robić, jeśli kraj jest w niebezpieczeństwie – powiedział jeden z gości. Dalej pojawia się teza, że jedynie przeprowadzenie udanej „operacji specjalnej” w Ukrainie może zatrzymać III wojnę światową. Natomiast jeśli państwa będą „zachowywać się jak Ukraina”, to „będą następne”.

„Propagandyści w rosyjskiej telewizji państwowej opowiadają się za wywołaniem kolejnego kubańskiego kryzysu rakietowego (tym razem z użyciem rakiet hipersonicznych) w celu wyciągnięcia ustępstw od USA” – komentuje Davis.

https://www.onet.pl/film/onetfilm/rosyjskie-media-ostrzegaja-przed-iii-wojna-swiatowa-czas-na-inne-kraje/s5zmdzb,681c1dfa

„Pięć milionów dolarów za głowę Lecha Wałęsy”. Te słowa padły w rosyjskiej telewizji

Kremlowska propaganda weszła na kolejny poziom kłamstw i nienawiści. W programie, który został nadany w rosyjskiej telewizji państwowej padła propozycja wręczenia pięciu milionów dolarów za głowę byłego prezydenta Polski Lecha Wałęsy.

Jak ujawniła autorka kanału Andromeda na YouTube, zdaniem prowadzących program „60 minut” w programie pierwszym rosyjskiej telewizji propagandowej laureat pokojowej nagrody Nobla Lech Wałęsa miał powiedzieć niedawno w wywiadzie, że „Rosja anektowała 60 narodów i dobrze by było, żeby populacja była zredukowana do 50 mln”. To zdanie oburzyło Rosjan, którzy oskarżyli w programie Wałęsę o „otwarte nawoływanie do ludobójstwa oraz wzniecenia krwawej wojny domowej”.

W dalszej części programu głos zabrali propagandowi „eksperci”, którzy nazwali byłego Prezydenta RP „łajdakiem”. Jeden z nich, Igor Korotczenko, przedstawiany jako ekspert do spraw wojskowości, zaproponował następujące ogłoszenie: „Poszukiwany. Pięć milionów dolarów albo euro za jego głowę! Dla dowolnego Europejczyka, który go przyprowadzi”. Wcześniej Korotczenko zasłynął przedstawianiem propozycji ataku na szwedzką Gotlandię.

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/rosyjski-posel-grozi-smiercia-dziennikarzowi-bilda-w-ukrainie/5hlz1w9,79cfc278

„II Wielka Wojna Ojczyźniana”. Propaganda w Rossija 1 o Ukrainie

Były prezydent RP w wywiadzie dla francuskiego „Le Figaro” stwierdził, że nawet jeśli Ukraina wygra wojnę za kilka lat sytuacja może się powtórzyć, może pojawić się kolejny Putin z imperialnymi zapędami. W ocenie Lecha Wałęsy populacja Rosji nie powinna liczyć więcej niż 50 mln ludzi. Była głowa państwa dodała, że Rosja powinna była zostać zniszczona już za czasów Michaiła Gorbaczowa. Ponadto Wałęsa uważa, że Zachód powinien wyzwolić Rosję.

Zacharowa reaguje na słowa Sikorskiego. „Wciąga Polskę na granicę wojny”

Kontrowersyjne słowa byłego prezydenta nie uszły uwadze rosyjskich władz. Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa odpowiedziała mu na telegramie: „Laureat Pokojowej Nagrody Nobla, były prezydent Polski Lech Wałęsa wezwał do zredukowania Rosji do 50 mln ludzi. Uważa, że aby osiągnąć bezpieczeństwo na świecie, Rosja musi zostać »rozczłonkowana«”. „Argumenty w stylu maniaka, ukraińskiego nacjonalisty Czikatiło, który między fizyczną redukcją populacji a jedzeniem rozczłonkowanych ciał marzył o »życiu jak w Polsce«” — dodała Zacharowa.

Lech Wałęsa dla Onetu: Putin nie jest samobójcą

– Trzeba powiedzieć Putinowi jasno: nie zmuszaj nas do tego, byśmy musieli walczyć twoimi metodami, bo wtedy musielibyśmy cię zniszczyć. Jak ktoś nie respektuje rozwiązań pokojowych, to trzeba z nim postępować inaczej, a nie nadstawiać drugi policzek – mówił niedawno w rozmowie z Onetem były prezydent Lech Wałęsa.

– Rozwiązania pokojowe da się stosować tylko wtedy, gdy druga strona jest nastawiona pokojowo. Tutaj mamy do czynienia z czymś zupełnie innym. Putin nie jest nastawiony pokojowo, więc w taki sposób się z nim po prostu nie da wygrać – uważa Wałęsa.

– Nie byłoby trzeciej wojny światowej i nie byłoby w ogóle koncepcji zbrojnego ataku, gdybyśmy nie pozwolili się Putinowi tak zachowywać, a ponieważ do tego dopuszczono, to on teraz robi, co mu się podoba – stwierdził.

Dmitrij Miedwiediew grozi w propagandowym stylu. Mówi o „sądzie ostatecznym”. Ostra odpowiedź doradcy Zełenskiego

Były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew odniósł się do ukraińskich gróźb ataku na Krym. Przekonywał, że takie działanie przyniesie „dzień sądu ostatecznego” dla wszystkich za to odpowiedzialnych. Na jego słowa ostro zareagował Mychajło Podolak. Półwysep od 2014 r. jest nielegalnie okupowany przez Rosję, która traktuje go jako swoje terytorium po tym, jak przeprowadzono tam pseudoreferendum. Miedwiediew podczas spotkania z kombatantami przekonywał, że Zachód ogranicza Rosję, „bo zazdrości temu krajowi i się go boi”.

  • — Problem polega na tym, że tzw. kolektywny Zachód wciąż stara się hamować nasz rozwój — powiedział Dmitrij Miedwiediew na spotkaniu z kombatantami w niedzielę
  • — W pewien sposób zazdroszczą nam i naszym możliwościom, i prawdopodobnie boją się nas — dodał
  • Dmitrij Miedwiediew przekonywał, że cele Rosji w Ukrainie zostaną osiągnięte. — Myślę, że ci, którzy teraz karmią ten reżim, którzy dają pieniądze i dostarczają broń, aby utrzymać ten konflikt bez końca, zobaczą to prędzej czy później — powiedział
  • Były rosyjski prezydent w propagandowym stylu odniósł się także do wojny w Ukrainie. — Władze Ukrainy postępują irracjonalnie, próbując kontynuować operację wojskową „do ostatniego stojącego Ukraińca” — powiedział

— Poszczególni egzaltowani krwawi klauni, którzy pojawiają się tam od czasu do czasu z jakimiś wypowiedziami, również próbują nam zagrozić — mam na myśli atak na Krym i tak dalej — mówił były prezydent Rosji. — Jeżeli coś takiego się wydarzy, to dzień sądu ostatecznego nadejdzie dla nich wszystkich bardzo szybko. Bardzo trudno będzie się im ukryć. Niemniej jednak nadal prowokują ogólną sytuację takimi wypowiedziami — dodał.

Miedwiediew grozi całemu światu nuklearną zagładą. „Zagrożenie dla istnienia ludzkości”

Słowa te skomentował już na Twitterze doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak. „Portretem współczesnej Rosji jest Dmitrij Miedwiediew, który grozi »dniem zagłady«. Mała osoba zapomniana przez historię, która stara się udawać poważną i przerażającą, ale w rzeczywistości powoduje jedynie litość. »Jeszcze trochę, a pokażę wam wszystko!« Pokażesz mi co? Zabijesz kolejne dziecko?” — napisał Podolak.

Miedwiediew atakuje Zachód. „Zazdroszczą nam”

— Problem polega na tym, że tzw. kolektywny Zachód wciąż stara się hamować nasz rozwój — powiedział Dmitrij Miedwiediew na spotkaniu z kombatantami w Wołgogradzie w niedzielę. Powiedział, że kraje zachodnie wypowiadały „formalne grzeczności” o epizodach jedności Rosji i Zachodu, ale „to nic nie znaczy”.

— Stany Zjednoczone i szereg krajów europejskich są głęboko zainteresowane tym, by rozwój w Rosji był jak najbardziej wstrzymany — podkreślił wiceszef Rady Bezpieczeństwa, którego słowa relacjonuje rosyjska rządowa agencja TASS.

— W pewien sposób zazdroszczą nam i naszym możliwościom, i prawdopodobnie boją się nas, przy czym to ich konceptualne zadanie jest ich priorytetem, który nie zmienia się z roku na rok i przechodzi z jednego rządu na drugi — podsumował Miedwiediew.

Miedwiediew o krajach, które dostarczają broń Ukrainie

Dmitrij Miedwiediew przekonywał, że cele Rosji w Ukrainie zostaną osiągnięte. Wymienił „neutralizację zagrożenia, denazyfikację kierownictwa Ukrainy oraz jej demilitaryzację”.

— Myślę, że ci, którzy teraz karmią ten reżim, którzy dają pieniądze i dostarczają broń, aby utrzymać ten konflikt bez końca, zobaczą to prędzej czy później — powiedział, dodając, że konflikt na Ukrainie „nie leży w interesie Europy”.

— Jeśli chodzi o Amerykanów, to jest to zupełnie inna sprawa. Im gorzej jest dla Europy, tym lepiej dla nich — próbował przekonywać. Według niego Amerykanie nigdy nie angażują się w żadne konflikty na swoim kontynencie, lecz wolą działać w innych częściach świata, takich jak Syria, Irak, Wietnam, Korea. — Czy te kraje należą do Ameryki? Nie, absolutnie nie — powiedział, podkreślając, że dla Europy konflikt w Ukrainie „jest bardzo poważnym zagrożeniem”. — Mam nadzieję, że europejscy przywódcy w końcu to dostrzegą — dodał.

Propagandowe uderzenie w ukraiński rząd

Były rosyjski prezydent w propagandowym stylu odniósł się także do wojny w Ukrainie. — Władze Ukrainy postępują irracjonalnie, próbując kontynuować operację wojskową „do ostatniego stojącego Ukraińca” — powiedział.

Przemawiając na spotkaniu z weteranami, powiedział, że „ma nadzieję, że Kijów wcześniej czy później zda sobie sprawę, że Rosja i tak osiągnie swoje cele demilitaryzacji i denazyfikacji kraju”. Dodał, że „ta nadzieja jest raczej słaba”.

— Niekończące się próby kontynuowania walki aż do, jak mówią, ostatniego stojącego Ukraińca, z pewnością doprowadzą do załamania się istniejącego reżimu politycznego, pomimo ich wysiłków, by się odezwać — powiedział Miedwiediew.

Dmitrij Miedwiediew — czołowy propagandysta Kremla

Nowe słowa Dmitrija Miedwiediewa wpisują się w jego styl wypowiedzi od czasu wybuchu wojny. Kilka dni temu zagroził wojną nuklearną, jeśli Międzynarodowy Trybunał Karny ukarze Rosję za zbrodnie wojenne w Ukrainie. Polityk stwierdził wprost, że ta sytuacja „potencjalnie stwarza zagrożenie dla istnienia ludzkości”.

Od czasu, gdy Putin wysłał wojska na Ukrainę 24 lutego, Miedwiediew regularnie korzysta z mediów społecznościowych, by krytykować Zachód i osoby krytyczne wobec Moskwy.

W zeszłym miesiącu nazwał osoby, które „nienawidzą” Rosji, „degeneratami” i podkreślił, że doprowadzi do ich „zniknięcia”. Wcześniej groził również wybuchem trzeciej wojny światowej, a podczas wystąpienia w Petersburgu przypomniał o potencjale nuklearnym, jakim dysponuje Rosja.

W maju w absurdalnym wpisie odniósł się do jednej z wypowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy, który mówił, że ma nadzieję, iż między Polską a Ukrainą „nie będzie granicy”. „Maski opadły” – grzmiał Miedwiediew, stwierdzając, że Andrzej Duda „oficjalnie zgłosił pretensje terytorialne wobec Ukrainy”.

Z kolei w czerwcu Miedwiediew zaatakował wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób sprzeciwiają się polityce Kremla. Postanowił wytłumaczyć, dlaczego jego wypowiedzi są tak „surowe”. „Odpowiedź brzmi: nienawidzę przeciwników Rosji. To dranie i szumowiny. Chcą naszej śmierci, śmierci Rosji. I póki żyję, zrobię wszystko, by zniknęli” — napisał.

Rosyjska telewizja państwowa w coraz ostrzejszych tonach wzywa do reorganizacji systemu państwowego. Kilka dni temu Władimir Sołowiow dał widzom rosyjskiej telewizji państwowej pewną radę: — Lepiej nie kupujcie jeszcze mapy świata na lekcje w szkole w nowym roku.

Główny propagandysta Władimir Sołowiow zwrócił ostatnio uwagę, że przesłanie Putina „nawet jeszcze nie zaczęliśmy” nie jest skierowane tylko do Ukrainy.

Prezenterka telewizyjna Olga Skabiejewa ostrzegła, że Rosja może „dojść aż do Warszawy”, a ekspert wojskowy Aleksander Artamonow w porze największej oglądalności zagroził: — Położymy kres istnieniu starego świata i zapoczątkujemy nową erę, na której czele stanie Rosja.

Według jednego z najlepszych ekspertów od Rosji i Związku Radzieckiego, historyka Karla Schlögela, media zbyt długo ignorowały to, co mówił Miedwiediew, były prezydent a obecny wiceszef Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Już w październiku 2021 r. Miedwiediew napisał esej, w którym odmówił Ukrainie prawa do suwerenności. W ciągu ostatnich kilku tygodni zamieścił mapę, na której Ukraina obejmuje tylko niewielki obszar wokół Kijowa, i pisał o euroazjatyckim imperium rozciągającym się od Lizbony do Władywostoku. 

Czy powinniśmy się więc spodziewać, że po Ukrainie celem będą inne kraje byłego Związku Radzieckiego?

30 grudnia 2022r przypada kolejna rocznica, tym razem stulecia powstania Związku Radzieckiego.

Nawet jeszcze nie zaczęli a już wszystko im się kończy, widocznie nie powinni wcale zaczynać – jak się nie ma miedzi, to się cicho siedzi.

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/polozyc-kres-istnieniu-starego-swiata-o-jakim-kolejnym-celu-mysli-putin/51kpxgc,79cfc278

Walczysz na Donbasie od 2014 r. Wierzyłaś, że może wybuchnąć wojna na pełną skalę?

Wiedziałam, że wielka wojna jest nieunikniona. Rozumiało to całe moje otoczenie, głównie wojskowe. Moi towarzysze opublikowali wywiad wojskowy, który przewidywał scenariusze inwazji. Ja pisałam artykuły z poradami dla ludności cywilnej — co spakować do tzw. plecaków ewakuacyjnych, aby być gotowym do natychmiastowej ucieczki.

Mimo wszystko cały czas nie chciałam wierzyć, że Putin był tak szalony, by rozpętać krwawą wojnę w Europie Środkowej.

Co twoim zdaniem może doprowadzić do końca wojny? Czy wierzysz w dyplomację?

Dla nas zwycięstwem jest ustanowienie kontroli nad całym uznanym przez społeczność międzynarodową terytorium Ukrainy, łącznie z Półwyspem Krymskim, podpisanie przez Rosję kapitulacji, zapłata reparacji i kontrybucji. Droga dyplomatyczna może być w tym bardzo pomocna, ale nie wierzę, że może ona zakończyć wojnę. 

Potężni światowi gracze nie przeznaczyliby aż tyle zasobów tylko po to, by odzyskać dwa, czy trzy wybrane obszary. 

Celem naszych zachodnich sojuszników jest zniszczenie Rosji, państwa terrorystycznego zagrażającego cywilizowanemu światu.

Wałęsa: nie popieram już Putina

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/zwiazali-matke-i-kazali-patrzec-okrucienstwo-rosjan-wyszlo-na-jaw/kn4jd08,79cfc278

 

Rosja prowadzi wojnę hybrydową przy pomocy swoich mediów narodowych przeciwko swoim sąsiadom oraz wszystkim państwom, które są przeciwne jej obecnej narracji

Przykładami narracji rosyjskiej propagandy są dezinformujące relacje, że ukraiński będzie drugim językiem urzędowym w Polsce, w szpitalach brak łóżek dla Polaków, ponieważ zajęli je Ukraińcy.

Polska ma jakoby roszczenia do ziem ukraińskich, a my wraz z czołgami wysyłamy również nasze wojsko.

Wśród powtarzających się propagandowych motywów są te, że Ukraińcy boją się Polaków jak Niemców w czasie II wojny światowej. 

Warszawa jest inicjatorem antyrosyjskiej polityki Unii Europejskiej, a nasze działania wobec Rosji i Ukrainy idą pod dyktando Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.

W dezinformacyjnych przekazach Kremla Polska nie może liczyć na pomoc NATO w przypadku wojny z Rosją o Ukrainę.

Polska powodując problemy gospodarcze w państwach Grupy Wyszehradzkiej, niszczy tę grupę.

— Postępuje brutalizacja i tak już urągającego wszelkim normom przekazu rosyjskiej propagandy wymierzonej przeciwko państwu i narodowi ukraińskiemu. Zamiennie używane są propagandowe terminy „denazyfikacja” i „deukrainizacja”; trwa oczernianie ukraińskiej armii.

Wskazał, że dezinformacja Moskwy kłamie też o tym, że żołnierze pułku Azow to sataniści i kanibale, prezydent Wołodymyr Zełenski zostanie niebawem wyeliminowany, „reżim kijowski” zabija cywilów, a ukraińscy nacjonaliści muszą odpowiedzieć przed międzynarodowym trybunałem.

Propagandowy antyukraiński przekaz Rosjan to też fałszywe informacje, że broń dostarczana Ukrainie przez Zachód trafia na czarny rynek, a w strukturach ukraińskiej armii szerzy się korupcja, mężczyźni uciekają przed poborem do Polski, gdzie żyją z zasiłków, a rosyjskie wojska skutecznie rozbijają ukraińską obronę — wyliczył.

Podał, że oczerniając Zachód, rosyjska machina propagandowa m.in. podważa sens dozbrajania Ukrainy i kwestionuje skuteczność sankcji, przekonując, że w Europie nie ma jednolitego frontu wobec działań Rosji, szerzy się tam rusofobia, której wyrazem jest wielka kampania dezinformacyjna wobec Rosji.

Kreml próbuje też lansować tezy, że Europejczycy mają dość uchodźców z Ukrainy, odbierają uchodźcom dzieci, a antyrosyjskie sankcje są przyjmowane pod naciskiem USA — wskazał w rozmowie z PAP rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych. Dezinformacja przekonuje też, że dozbrajanie Ukrainy oznacza przedłużanie wojny, jednocześnie twierdząc, że Rosjanie z powodzeniem niszczą lub przechwytują nowoczesną broń dostarczaną Ukrainie przez Zachód — dodał.

Szokujące wideo z Ukrainy

Naval odnosi się do filmu, który trafił do internetu, a który to pokazujące okrutne okaleczanie ukraińskiego jeńca przez rosyjskiego żołnierza. Na krótkim nagraniu pokazany jest prawdopodobnie ukraiński żołnierz schwytany do niewoli. Leży on na ziemi z zaklejonymi ustami i związanymi rękami. Nad nim stoi mężczyzna w rosyjskim mundurze wojskowym, z naszytą literą „Z”, będącą symbolem najazdu na Ukrainę. Najpierw ostrym narzędziem rozcina mundur leżącej osoby, a następnie prawdopodobnie okalecza mężczyznę w okolicach krocza, wykrzykując przy tym poniżające obelgi po rosyjsku.

Trudno ustalić, kiedy i gdzie dokładnie nakręcono wideo. Internauci rozpoznają jednak na nim mężczyznę w charakterystycznym kapeluszu, który wcześniej pojawił się na nagraniu z zakładów chemicznych Azot w Siewierdoniecku. W poście opublikowanym na kanale RIA Novosti Telegram rosyjska agencja informacyjna zidentyfikowała mężczyznę jako członka czeczeńskiego batalionu „Achmat”.

„Absurdalne jest to, że filmik z torturami pochodzi z rosyjskich mediów, w których propagandziści z zachwytem pokazują, jak grupa sadystów okaleczyła ukraińskiego więźnia. Co teraz świat powinien myśleć o rosyjskich żołnierzach? O kraju Putina, w którym jego żołnierze lubią tortury i zamachy?” — zastanawia się autor artykułu.

Mateńczuk uważa, że świat może zrobić „niewiele”, a sytuacja okaleczonego jeńca nie jest pojedyncza. „Oficerowie Sił Zbrojnych Ukrainy i żołnierze Azowskich Sił Specjalnych są traktowani jeszcze gorzej, są torturowani z wyjątkowym okrucieństwem. Po uwolnieniu ukraińscy jeńcy relacjonują, że byli bici po całym ciele, wciskano im lufy karabinów w rany, aby je ponownie otworzyć, szczypano ich obcęgami, duszono. Ponadto niektórzy byli rażeni prądem, bici pałkami i wielokrotnie kopani po genitaliach” — wymienia Mateńczuk.

GROMowiec porównuje raporty z zachowań Rosjan do tych znanych z II wojny światowej. „Jak to jest możliwe w XXI w.? Czy nasza cywilizacja nie nauczyła się niczego od cierpienia z poprzednich wojen? Rosja wydaje się pozostawać na początku XX w., nie chcąc przyjąć obecnych norm społecznych”

Gen. Skrzypczak: Potrzebne radykalne decyzje o izolacji Rosji

O konieczności całkowitej izolacji Rosji mówi także gen. Waldemar Skrzypczak, dodając, że najistotniejszą bronią na Rosjan byłby nacisk światowej opinii publicznej.

– Nie broń, nie rakiety, bo myśmy już to przerabiali: Rosjanie ludność cywilną mordują już od dłuższego czasu. To, co stało się teraz w Winnicy, to nic nowego. Co zrobił świat, aby te mordy powstrzymać? Ile rosyjskich rakiet byśmy nie zestrzelili, to i tak kilka doleci do celu. Skuteczność systemów przeciwlotniczych jest na poziomie 80-90 proc., czyli 10-20 proc. rosyjskich rakiet doleci do celu. To wystarczy, aby zabić kilkadziesiąt osób. Teraz nie chodzi o rakiety, broń czy systemy. Chodzi o to, aby w końcu politycy i opinia światowa podjęły radykalne decyzje o izolacji Rosji – uważa gen. Skrzypczak. – Jeśli nie będzie buntu opinii światowej przeciwko temu bestialstwu, to żadne systemy obrony przeciwlotniczej tego nie załatwią.

Dodaje, że większość problemów pojawia się przez dwulicowość światowych polityków.

– Proszę zobaczyć, jacy politycy są… Oszukują swoje narody, tak jak Niemcy i inne państwa, mówią, że wpierają Ukrainę, pomagają, a tymczasem wspierają Putina, do którego nikt się jeszcze nie dobrał. On dalej będzie mordować, bo liczy na bezkarność, na brak działań polityków Zachodu, poza kilkoma wyjątkami, czyli min. Brytyjczykami czy Polakami, którzy są jednoznaczni w tym wszystkim – podkreśla wojskowy.

Gen. Skrzypczak podkreśla, że niektórzy przywódcy powinni albo jednoznacznie opowiedzieć się przeciwko Rosji, albo po prostu ustąpić ze swoich stanowisk. 

 – Jeżeli w społeczeństwach nie powstanie protest przeciwko rządom tolerującym mordy w Ukrainie, a powinny takie powstać i powiedzieć Scholzowi: albo wspieraj Ukrainę, albo się pakuj i nie będziesz kanclerzem, czy też we Francji Macronowi podobnie, bo nie ma dla takich polityków miejsca w przestrzeni publicznej, to nic się nie zmieni. Francuzi i Niemcy powinni takich przywódców kijami wypędzić. Musi nastąpić pełna izolacja Rosji we wszystkich obszarach funkcjonowania tego państwa. Jeżeli nie będzie tego działania, to żadna rakieta nie uchroni Ukraińców przed śmiercią – podsumowuje gen. Waldemar Skrzypczak.

Niemcy o tym nie decydują, zdecyduje USA i WB a Niemcom zostanie narzucone to co będą musieli wykonać, dostaną wybór, więc albo dostosują się do norm międzynarodowych albo i Niemcy spotka „kara” za „nieodpowiednie” podejście do sprawy.

Jeśli teraz tego nie zrobią tak jak należy, to jeszcze przez dziesiątki lat a może nawet setki lat świat będzie się motał w różnych konfliktach wojennych. Rosja już jest niemal na kolanach, jeszcze trochę a padnie na pysk a wtedy wystarczy tylko dokończyć temat, czyli doprowadzić do separatystycznych dążeń poszczególnych regionów, tak żeby Rosja rozpadła się na małe państewka i jest to jak najbardziej wykonalne.

A potem przyjdzie czas na Chiny łącznie z Koreą Płn. Indie, Iran a na końcu na USA które pomimo bycia światowym policjantem również nie jest wolne od tych samych problemów co wspomniane wyżej państwa.

Terror wraz z szantażem pod rządami despotycznego tyrana putina, stały się podstawą prowadzenia polityki Rosji wobec innych państw i narodów.

Zima, głód, ciemność i pragnienie nie są tak straszne, jak „przyjaźń i braterstwo” Rosji

Terror wraz z szantażem pod rządami despotycznego tyrana putina, stały się podstawą prowadzenia polityki Rosji wobec innych państw i narodów.

Rosja nie zachowuje się jak stabilne, normalnie egzystujące państwo demokratyczne.

Rosja zachowuje się jak mafia lub terroryści.

Rosja zawsze była agresywna, ale jeszcze nigdy tak karygodnie nie zachowywała się wobec innych mocarstw, nawet za czasów ZSRR, i już dawno przekroczyła „czerwoną” linię.

Rosja jest państwem autorytarnym nastawionym na ciągłą i niepohamowaną ekspansję, skutkiem tej niepohamowanej ekspansji została zdecydowanie największym państwem.

Rosja swojego gigantycznego terytorium nie kupiła, ani nie dostała tego terenu w prezencie, nie wygrała go w loterii fantowej czy w pokera.

Swoje wielkie, stale powiększające się terytorium Rosja zdobywała i zdobywa podbojami, kosztem mniejszych i słabszych państw.

Ekspansja Rosji jest jak nowotwór ze stale powiększającym się obszarem skażenia, oraz ciągle postępującą infekcją. 

Rosję można porównać do dużego, śmierdzącego i nieustannie rozrastającego się guza. 

Poprzez swoją agresywną politykę oraz niepohamowany ekspansjonizm Rosja stała się dla całego cywilizowanego świata bardzo niebezpiecznym nowotworem.

Podobne symptomy są zauważalne w wojującym Islamie, mechanizmy te są bardzo zbliżone, zwłaszcza nieustannie postępująca ekspansja.

Niezależnie jak zakończy się ta zawierucha wojenna na Ukrainie, to Rosja powinna być zepchnięta na margines polityczno gospodarczy świata. 

Wszystkie cywilizowane państwa powinny izolować Rosję, zarówno gospodarczo jak również politycznie.

Naturalnym postępowaniem powinno być masowe zrywanie stosunków dyplomatycznych oraz usuwanie ambasad Rosji z innych państw. 

Rosja powinna zostać skazana na radykalny ostracyzm oraz całkowitą izolację, a zatem zaznając wykluczenia, pogardy i upokorzenia. 

Bez sprowadzenia Rosjan do samego dna, bez upodlenia ich, nie będą możliwe normalne relacje z tym państwem. 

Przestępca który nie zostanie skazany, następnie odizolowany i nie odsiedzi wyroku, nigdy nie wyzbędzie się pychy i nie straci tupetu.

Upadek jest jedyną możliwą formą terapii dla tego mafijnego państwa o imperialistycznych dążeniach rządzonego przez satrapę.

Właściwą odpowiedzią powinny być adekwatne do szkód wojennych roszczenia finansowe oraz konsekwentna egzekucja tych roszczeń.

Mam nadzieję że Rosja zostanie zmuszona do wypłacenia reparacji wojennych, wszystko zależy determinacji i konsekwencji w działaniu zachodnich mocarstw.

Rosja nie żyje w próżniowej bańce, więc jeżeli będą chcieli powrócić do współpracy z zachodem to muszą naprawić szkody jakich dokonują a więc wypłacić reparacje wojenne.

http://sp5mxf.com/rosja-to-nie-jest-kraj-to-stan-umyslu/asdfgbhn 

Kodeks moralności sędziego

Kodeks moralności sędziego

Czynny sędzia musi cechować się nienagannymi zasadami moralnymi prowadząc moralne życie, w innym przypadku nie można liczyć na sprawiedliwe procesy, ponieważ wymiar sprawiedliwości staje się de facto wymiarem niesprawiedliwości.

Sędzia nie może nadużywać alkoholu ani substancji psychoaktywnych.

Sędzia nie może przyjmować narkotyków oraz substancji działających na podobnej zasadzie, co wyżej wymienione substancje.

Sędzia nie może uprawiać hazardu, ani przebywać w miejscach uprawiania hazardu np. kasyna czy salony gier.

Nie może grać w gry które są oparte na manipulacjach, lub w te, w których dozwolony jest blef, a więc poker.

Nie może uprawiać hobby które stoi w sprzeczności z zasadami moralnymi, np. łowiectwo, które jest dozwolone prawnie, lecz moralnie wątpliwe z punktu widzenia współczesnego społeczeństwa.

Moralność sędziego powinna stać na zdecydowanie wyższym poziomie od przeciętnego obywatela ponieważ sędzia jest arbitrem, od którego decyzji zależą losy obywateli poddawanych osądowi.

Sędzia nie jest zwykłym przeciętnym człowiekiem, lecz jest tym, który wydaje wyroki wpływające na życie innych obywateli, jest bardzo ważnym arbitrem, więc jego zasady moralne powinny być absolutnie nieposzlakowane, powinien być przykładem postępowania a nie tym który może więcej od pospólstwa, będąc bezkarnym wobec prawa obowiązującego innych. Nie taka rola sędziego, rolą sędziego jest naprawa społeczeństwa a nie żerowanie na nim.

W dni zostania sędzią taki człowiek już przestaje być prywatną osobą, sędzia z automatu staje się instytucją !!!

Tego należy wymagać od „aparatu niesprawiedliwości”, aby się oczyścił moralnie, tak  stając się aparatem sprawiedliwości poprzez kształtowanie nowych pokoleń sędziów. Nowych pokoleń nieobciążonych starymi, śmierdzącymi układami.

Myślę, że polska wreszcie zasłużyła na „normalność”, czas oczyścić te bagno niesprawiedliwości, rozbić fałszywą solidarność prawników, lekarzy, nauczycieli itp.

Antywojenny apel Wiktorii Pietrowej wzywający do pokoju

Antywojenny apel Wiktorii Pietrowej wzywający do pokoju, odczytany w sądzie do którego została doprowadzona.

Domagam się natychmiastowego zakończenia wszelkich działań wojennych i wzywam wszystkich Rosjan do walki o pokój.

 

A to ode mnie:

Nawoływanie do pokoju oraz bycie przeciw wojnie nie jest przestępstwem, lecz obowiązkiem każdego zdrowego psychicznie człowieka. Nie można pozbawiać wolności oraz więzić człowieka za to, że pragnie życia w pokoju i wolności.

Ludzie pragną pokoju a nie wojny, chcą żyć a nie umierać, i mają do tego niezaprzeczalne prawo.

Wojna to zło, śmierć i zniszczenie, natomiast pokój to dobro, miłość i rozwój.

Z prawnego punktu widzenia ludzie popierający oraz inicjujący agresje oraz wojny są zbrodniarzami a z moralnego, psychopatycznymi degeneratami.

Na cmentarzu jest cała aleja „Tych co mieli pierwszeństwo”.

Na cmentarzu  jest cała aleja „Tych Co Mieli Pierwszeństwo„, Tych którzy zbyt mocno uwierzyli w swoje przywileje. 

Kiedyś ktoś powiedział:

Matkę oszukasz, ojca oszukasz ale życia nie oszukasz a ja dodam jeszcze od siebie, że śmierci też jeszcze nikt nie oszukał.

A tu artykuł z onetu:

Bardzo krótkotrwała poprawa na przejściach dla pieszych po zmianie prawa. Dane z tego roku zatrważają — na pasach ginie więcej osób niż w 2021 r. Jasne jest, że problemem są wyłącznie kierowcy. Policja nie potrafi nad nimi zapanować, a samorządy utrzymują niebezpieczną infrastrukturę.

Policja nie odnotowała ani jednego wypadku spowodowanego przez pieszego, który nieostrożnie wszedłby bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd. – Ciekawostka przyrodnicza

Sprawdziliśmy, ilu pieszych zginęło na pasach z powodu tzw. wtargnięć. Okazuje się, że od stycznia do maja nie odnotowano ani jednego takiego śmiertelnego wypadku. Z takiego powodu piesi spowodowali zaledwie 12 wypadków, w których rannych zostało 12 osób i w porównaniu do poprzedniego roku spowodowali o 43 proc. mniej tego rodzaju wypadków.

„W porównaniu do poprzedniego roku piesi spowodowali o 43 proc. mniej tego rodzaju wypadków” – teraz piesi naprawdę chodzą jak święte krowy, uważając że skoro mają pierwszeństwo i im się NALEŻY to również są nieśmiertelni a statystyki pokazują całkowicie inny obraz, niż widzę to ja, oraz wszyscy kierowcy z którymi rozmawiam. Zachowanie pieszych stało się plagą „nieśmiertelnych” oni naprawdę w to uwierzyli !!!!

https://www.onet.pl/motoryzacja/brd24pl/widac-dzis-jak-na-dloni-co-jest-problemem-na-przejsciach-dla-pieszych/qeqlgwf,30bc1058

„Jasne jest, że problemem są wyłącznie kierowcy” –  A ja uważam, że kierowca nie jest jasnowidzem i nie przewidzi każdej możliwej reakcji pieszego, przy czym widoczność z kabiny ograniczają różne czynniki, choćby przednie słupki boczne – szczególnie lewy, ponieważ jest dość blisko oczu kierowcy a mając dość sporą szerokość, zasłania duży fragment pola widzenia, to zjawisko wynika z geometrii, ponieważ prawy słupek zasłania mniej, bo jest dalej od oczu kierowcy a bliżej pieszego.

Po wprowadzeniu nowych przepisów a dokładniej to nowych uprawnień pieszych, stwierdziłem że ta zmiana przepisów znacząco zwiększy ilość wypadków na przejściach dla pieszych. I tak jak przewidywałem, tak też się stało.

Kierowca musi obserwować mnóstwo czynników i jeszcze miałby myśleć za pieszego ? To nie może się udać.

Natura bezwzględnie weryfikuje te nieżyciowe przepisy, te statystyki, tę bufonadę pieszych i rowerzystów, dając im pierwszeństwo w mszach świętych, oraz prestiżowych miejscach pochówków na cmentarzu.

Na cmentarzu jest cała aleja „Tych Co Mieli Pierwszeństwo”. 

Natury nikt nie zaczaruje ani nie oszuka, natura jest taka jaka jest, inna nie będzie.

Nikt lepiej nie zadba o nasze własne bezpieczeństwo od nas samych, należy tak postępować żeby nie dać szansy aby ktoś lub coś, nas zabiło.

Zamiast szkolić jak nie dać się zabić, to szkoli się żeby ryzykować, ponieważ jest zakaz zabijania, ale to tak nie działa.

Gdyby ktoś z czytających miał inne zdanie ode mnie, to ja zadam takie proste pytanie: Kto według przepisów ma pierwszeństwo na przejściu dla pieszych, czołg czy pieszy ?

Proponuje zweryfikować jaka jest prawda. Najłatwiej i najszybciej w trakcie najbliższej defilady wojskowej, tylko przedtem radzę spisać testament żeby nikogo nie pominąć.

Piesi jak również rowerzyści wierzą, że mają zagwarantowane pierwszeństwo.

Więc zapytam skromnie i nieśmiało, czy mają zagwarantowaną NIEŚMIERTELNOŚĆ ?

Bywam też pasażerem komunikacji miejskiej czyli tramwajów i autobusów a także pieszym, ale zawsze podchodzę z należytym brakiem zaufania do kierowców, być może dlatego jeszcze żyję. Na moje stwierdzenie „przecież to ja miałem pierwszeństwo” mój ojciec kiedyś powiedział mi, że na cmentarzu jest cała aleja „tych co mieli pierwszeństwo” i zapytał mnie gdzie wolę mieszkać ?

Od tamtej pory stosuję zasadę, pomimo że mam pierwszeństwo to ustępuje cięższej stalowej maszynie, nie dyskutując z nią kto ma rację. Na przejściu dla pieszych zawsze czekam, aż pojazd zatrzyma się zanim wejdę na jezdnię.

Polecam tę zasadę życiową wszystkim którzy to przeczytają a gdyby uważali, że nie mam racji, to już z góry zapytam: Gdzie wolisz mieszkać, w domu czy na cmentarzu w zacnym towarzystwie „Tych Co Mieli Pierwszeństwo” ? 

Decyzję każdy musi podjąć samodzielnie, zachęcam jednak do przemyślanych wyborów 😉

Garnek do gotowania ryżu Tristar RK-6126 400W 1litr

Ryżowar – Garnek do gotowania ryżu Tristar RK-6126 400W 1litr

Jak przystało na automat gotujący, garnek Tristar RK-6126 automatycznie doprowadza proces gotowania ryżu do zakończenia, przechodząc w tryb podtrzymania temperatury. Po ugotowaniu ryżu garnek przechodzi w tryb podtrzymania temperatury, tak aby ryż nie wystygł, utrzymując optymalną temperaturę gotowej potrawy. W przypadku garnka Tristar  RK-6126 400W 1litr, temperatura podtrzymania ciepła ugotowanego wcześniej ryżu to 61.5 stopnia. Przełączenie trybu pracy nie następuje po ściśle określonym czasie gotowania, lecz po zwiększeniu temperatury dna miski, wykrywanym przez automat przełączający. Rzeczywista moc pobierana podczas gotowania, zmierzona przy pomocy miernika poboru energii elektrycznej to 440W, czyli nieco więcej niż deklaruje producent. Moc pobierana przez garnek Tristar RK-6126 w trybie podtrzymywania ciepła potrawy, to tylko 38W, a więc naprawdę niewiele. Tak mała moc w zupełności wystarczy, dla podtrzymywania ciepła ugotowanej wcześniej potrawy, w temperaturze 61,5 stopnia Celsjusza.

 

Sposób działania automatyki garnka

Przełączenie z trybu gotowania w tryb podtrzymania temperatury, jest spowodowane wzrostem temperatury dna naczynia powyżej 100 stopni Celsjusza. Dopiero po odparowaniu całej wody, temperatura dna naczynia może wzrosnąć powyżej 100 stopni Celsjusza przełączając ryżowar w tryb podtrzymanie ciepła. Czyli proces gotowania, zawsze trwa do momentu wchłonięcia przez ryż całej wody, oraz odparowania nadmiernej jej ilości. Dzięki automatyce gotowania ryżu opartej na takim mechanizmie, ilość użytej wody wpływa zarówno na czas gotowania, oraz oczekiwaną konsystencję potrawy. A więc dobierając ilość wody, można w pewnym stopniu wpływać na konsystencję, oraz czas gotowania ryżu. Dobierając ilość wody w zależności od potrzeb, możemy spowodować, że ryż będzie bardziej sypki lub bardziej jędrny, albo wręcz kleisty.

 

Możliwości garnka do gotowania ryżu Tristar RK-6126 400W 1litr

Pojemność maksymalna to 500 g suchego ryżu, czyli dwie pełne szklanki ryżu i 3 lub 4 szklanki wody. Taka ilość ryżu ugotowana jednorazowo wystarczy dla całej rodziny. Po ugotowaniu otrzymamy około 1,5 kg ryżu, biorąc pod uwagę optymalną ilość na jedną osobę 250g wystarczy dla sześciu osób. Zazwyczaj nikt samego ryżu nie spożywa, stosując różne „dodatki”, można zmniejszyć porcje ryżu do 190g, więc wystarczy dla ośmiu osób. Czyli cała rodzina naje się, a nawet goście nie wyjdą głodni. Jednak podstawowym zastosowaniem tego garnka, jest zabezpieczenie porcji ryżu dla całej pojedynczej rodziny, czyli dla sześciu osób. Dla mniejszej rodziny wystarczy jeszcze mniejszy garnek, który będzie miał tę zaletę, że będzie pobierał jeszcze mniej energii elektrycznej.

Po jakimś czasie używania garnka do gotowania ryżu Tristar RK-6126, doszedłem do wniosku, że nie wykorzystuję nawet połowy jego pojemności. Dokupiłem dodatkowo mniejszy model Tristar RK-6134SY o pojemności misy 0,6 litra i mocy grzejnej 300W, którego eksploatacja jest bardziej ekonomiczna. Koszt niewielki bo tylko 99 zł, o zdecydowanie mniejszych gabarytach zewnętrznych, jednocześnie pobierający mniej prądu przy całkowicie wystarczającej pojemności miski. Rzeczywisty pobór prądu elektrycznego, zmniejszył się z 442W do 311W a więc o 131W, zachowując taki sam czas gotowania potraw. Gotując w mniejszym garnku Tristar RK-6134SY oszczędzam pieniądze wydawanie na obecnie bardzo drogą energię elektryczną, ale również miejsce w kuchni.

 

Ponieważ zakup mniejszego garnka do gotowania ryżu, okazał się dobrym rozwiązaniem, to idąc za ciosem, kupiłem jeszcze mniejszy garnek

Następnym garnkiem jaki kupiłem, jest chyba najmniejszy garnek do gotowania ryżu, firmy Russell Hobbs o mocy pobieranej tylko 200W. Ten maleńki garnek nadal posiada wystarczającą pojemność miski do ugotowania dwóch dużych porcji ryżu, lub trzech „normalnych”. Garnek do gotowania ryżu Russell Hobbs 27020-56, umożliwia otrzymanie jednorazowo do 600 gramów gotowanego ryżu. Taki mały garnek jest odpowiedni dla dwóch osób.

 

Optymalna porcja ugotowanego ryżu dla jednej osoby

Dla jednej osoby, optymalną jednorazową porcją jest pół szklanki ryżu, oraz szklankę wody. Po ugotowaniu otrzymamy wystarczająco dużą porcję jednorazowego posiłku, około 300g. Jak dla mnie, taka porcja ryżu wystarczy na dwa posiłki, więc jest optymalną ilością. Dla ugotowania tak małej porcji ryżu, w zupełności wystarczy mniejszy garnek niż opisywany tutaj.

 

Optymalna porcja ugotowanego ryżu dla dwóch osób.

Dla dwóch osób, jednorazową optymalną porcją będzie jedna szklanka ryżu + dwie szklanki wody. Po ugotowaniu otrzymamy 0,7 kg smacznego ryżu, to stosunkowo spora porcja. Jak na moje potrzeby, wystarcza na dwa duże posiłki lub cztery normalne, ewentualnie na jeden obfity posiłek dla dwóch osób. W trakcie dłuższej eksploatacji zauważyłem, że stosunek wody do ryżu lepiej zmniejszyć do 1,5 szklanki wody na szklankę ryżu a może nawet jeszcze nieco mniej, będzie odpowiednią proporcją. Przy mniejszej ilości wody warto dłużej zostawić ryż w garnku w trybie podtrzymania ciepła a więc czas przygotowania potrawy wydłuży się, jednak poprawi się konsystencja ryżu. Ryż dłużej utrzymywany w cieple staje się taki jakby jedwabisty o idealnie równej konsystencji, żadnych krupek czy stwardnień.

Źle ugotowany ryż w zwykłym klasycznym garnku, przeważnie jest miękki tylko z wierzchu a wewnątrz ziaren twardawy, z wyczuwalnymi krupkami, niczym maleńkimi ziarenkami piasku albo jakiejś kaszki.

 

Przeważnie używam jednej szklanki ryżu

Wsypuję szklankę ryżu, pół łyżeczki do herbaty soli a nawet mniej, łyżeczkę cukru oraz łyżeczkę octu ryżowego lub jabłkowego i 1,5 szklanki wody. Po wciśnięciu przycisku gotowania w dół, dioda pomarańczowa zgaśnie a zapali się dioda czerwona sygnalizująca proces gotowania.

Od tego momentu można zająć się innymi sprawami, natomiast garnek Tristar RK-6126 sam doprowadzi resztę do szczęśliwego końca. Najważniejsze, że nie tracimy cennego czasu i niczego nie trzeba pilnować a wszytko odbywa się automatycznie.

Proces gotowania ryżu jest nadzorowany przez garnek, który automatycznie przełączy się z trybu gotowania w tryb podtrzymania optymalnej temperatury ryżu. Konstrukcja tego garnka jest genialna w swojej prostocie, również cena zakupu jest bardzo niska w stosunku do użyteczności i możliwości.

Po zakończeniu gotowania przełącznik ponownie wraca w górne położenie wyłączając czerwona lampkę, oraz zapalając lampkę pomarańczową, sygnalizującą przejście garnka z trybu gotowania w tryb podtrzymania optymalnej temperatury ryżu. Od tego momentu ryż jest gotowy do konsumpcji, jednak polecam pozostawić go przez przynajmniej pół godziny w trybie podtrzymania ciepła.

 

Po zakończeniu gotowania ryżu można od razu przejść do konsumpcji, lub pozostawić ryż w trybie podtrzymywania ciepła

Dobrze jest pozostawić ugotowany ryż w trybie podtrzymania ciepła przez około 20  do 30 minut a ryż stanie się smaczniejszy. Garnek gotuje ryż bardzo szybko, czas gotowania waha się pomiędzy 15 a 30 minut zależnie od wielkości wsypanej porcji ryżu. Gotowanie w ryżowarze Tristar RK-6126 ma kilka istotnych zalet, których nie sposób przecenić.

Po pierwsze, ryż ZAWSZE jest tak samo idealnie ugotowany.

Po drugie ZAWSZE się udaje, oraz jest zdecydowanie smaczniejszy niż z tradycyjnego garnka.

Następną zaletą jest możliwość długotrwałego utrzymywania optymalnej temperatury potrawy, ponieważ garnek posiada podwójne ścianki z wewnętrzną izolacją oraz funkcję utrzymywania temperatury.

Bonusem jest oszczędność czasu i energii, brak zaangażowania w proces gotowania, oraz pilnowania żeby nie wykipiało lub nie przypaliło się.

 

Nawet rzadko gotując ryż, warto używać specjalizowanego urządzenia

Gotując ryż nawet raz na jakiś czas, warto mieć na wyposażeniu kuchni ryżowar, pozwalający także na prostą, oraz bezobsługową obróbkę termiczną kasz oraz innych ziaren, np. quinoa. Wystarczy wsypać do pojemnika ziarna oraz wlać wodę, a one ugotują się bez konieczności mieszania czy nadzorowania przez kucharza. Pozwoli to wprowadzać w życie nowe a przy tym zdrowe potrawy, przy jednoczesnym znikomym zaangażowaniu czasowym w przygotowanie ich.

W garnku oprócz gotowania ryżu czy kasz, można ugotować zupę, płatki owsiane, makaron, warzywa, podgrzewać parówki. Prawdopodobnie można również przygotowywać marmolady, konfitury oraz dżemy, lecz tego jeszcze nie miałem okazji sprawdzać. Jednak w takich zastosowaniach zapomnijmy o pracy automatycznej, po ugotowaniu należy ręcznie wyłączyć gotowanie, ewentualnie przełączyć w tryb podtrzymania ciepła. Garnek działa w pełni automatycznie, jednak tylko w trakcie gotowania ryżu i kasz.

Tu opisałem sprawdzony i polecany przeze mnie gatunek ryżu https://sp5mxf.com/ryz-jasminowy-arista, ewentualnie kleisty ryż do Sushi lub Arborio.

Garry Kasparow przewiduje nowy układ sił w Europie

„Nie uważam, by Scholz, Macron i Draghi chcieli, by Putin wygrał. Ale oni obawiają się zwycięstwa Ukrainy i tego, że świat się zmieni, i staną się mniej istotni. Nowa struktura Europy nie będzie patrzyć na nich jak na liderów po ich polityce uspokajania Rosji – twierdzi Garry Kasparow.

 

A to mój komentarz:

Francja i Niemcy nie są zainteresowane żeby Ukraina wygrała wojnę, ponieważ to zmieni całą geopolitykę, szczególnie w europie, dlatego tak się ociągają z pomocą wojskową. WB i USA oraz Polska odgrywają tutaj kluczową rolę, więc w przypadku wygranej Ukrainy zmienią się sojusze i zależności gospodarcze do których Polska być może przystąpi, prawdopodobnie właśnie teraz przyspieszył rozpad starej UE. 

Stara dama ciągle udaje że jest damą a jest zwykłą prostytutką, nawet nie gejszą lecz zwykłą prostytutką która za kasę oraz wpływy z Rosji, daje dupy putinowi aż trzeszczy, lecz wiele wskazuje, że ten układ już się wyczerpał i czas na nowe rozwiązania. WB wyrasta na nowego lidera w Europie a Polska będzie grała drugie skrzypce co pozwoli na szybszy, silniejszy i mniej skrępowany rozwój naszego regionu. Zyskamy nowych sojuszników i przyjaciół a odprawimy faryzeuszy, niech się kiszą we własnym sosie.

O ile pamięć mnie nie myli, to przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji na Ukrainę, nikt nawet słowem nie zająknął się, na temat złego stanu zdrowia putina

Teraz okazuje się, że putin jest śmiertelnie chory, ma kilka możliwych nowotworów i na dodatek ma parkinsona. W ciągu dwóch miesięcy ze zdrowego „męża stanu” robi się ciężko a wręcz śmiertelnie chorego biednego putinka, czy nie za szybki postęp poczyniły te choroby ?

Co na to może powiedzieć wiedza medyczna ?

To może być sygnał, że putin zostanie odsunięty od władzy z powodu choroby i wkrótce oficjalnie „umrze”, niekoniecznie naprawdę umrze lecz oficjalnie umrze.

Nieboszczyków dziś już się nie sądzi, więc całą winę za inwazję zrzuci się na satrapę putina, oczyszczając częściowo z winy całą Rosję a przerzucając winę na putina, taki schemat przetrenowano już z hitlerem, wtedy posłużono się właśnie takim schematem.

Winny był tylko hitler i kilku nazistów, tych skazanych a reszta albo uciekła do Argentyny i Chile, albo pod zmienionymi nazwiskami dalej żyła sobie spokojnie w dojczlandzie, niektórzy nawet nie zmieniali nazwiska i też ich nikt nie niepokoił, żyli sobie spokojnie i dostatnio, piastując wysokie stanowiska na różnych urzędach.

Zagadka medialno-klimatyczna

Jeszcze nie tak dawno, bo gdzieś w połowie kwietnia w mediach pisano, że to jest w zasadzie katastrofa klimatyczna, ponieważ tak ciepłego kwietnia nie było od bardzo, bardzo, dawna.

Już po kilku dniach pisano, że kwiecień nie będzie nas rozpieszczał zbyt wysokimi temperaturami a na prawdziwe ciepło trzeba jeszcze trochę poczekać, co najmniej do początków maja. 

Ja pamiętam taki kwiecień, że w święta wielkanocne chodziłem po ulicy w krótkich spodenkach i koszulce z krótkimi rękawami, było wtedy 30 stopni Celsjusza w południe !!! 

To był naprawdę gorący kwiecień a nie teraz.

 

W tym roku, chyba pierwszy raz od dawna jest prawdziwa wiosna, będąca okresem przejściowym pomiędzy zimą a latem. Prawdziwa wiosna a nie skokowa zmiana temperatury z zimy od razu na lato. 

Tej wiosny jest prawdziwa wiosna a nie jak od wielu lat wiosna kalendarzowa, lecz bez wiosny przyrodniczej. Przez wiele ostatnich lat, zima zamieniała się skokowo w lato i nie było prawdziwej wiosny, ani prawdziwej jesieni.

Przedtem dogrzewałem zimą mieszkanie a w momencie ocieplenia w ciągu jednej doby, lub czasem dwóch, już musiałem używać klimatyzacji, ponieważ gorąco mi doskwierało. To było bardzo kosztowne, ponieważ zimą jak zawsze trochę dogrzewam elektrycznym konwektorem, a po ociepleniu używam klimatyzacji żeby schłodzić pomieszczenie. 

Tym razem już od dawna nie dogrzewam a jednocześnie jeszcze nie trzeba włączać klimatyzacji.

Więc o jakim nadzwyczajnie gorącym kwietniu pieprzyli w tych mediach głównego ścieku ???

Wreszcie naprawiła się przyroda i mamy klasyczną przyrodniczą wiosnę z umiarkowanymi temperaturami.

Sposób „normalnego” funkcjonowania w czasie trwania przerw, powodujących przerwanie ciągłości dostaw i usług

Sposób „normalnego” funkcjonowania w trakcie trwania przerw, powodujących przerwanie ciągłości dostaw i usług

Do takich przerw w dostawach i usługach zaliczamy: wszelkie święta państwowe, kwarantanny, lockdowny pandemiczne, kataklizmy, klęski żywiołowe oraz działania wojenne. Większość z wymienionych tu „zawirowań”, utrudnia możliwość nabycia pożywienia a czasami nawet, wręcz uniemożliwia wyjście z domu. Najlepszym przykładem sytuacji utrudniającej egzystencję mieszkańców, może być pozornie „zwykła” wizyta prezydenta USA w stolicy. Taka wizyta skutkuje zamykaniem ruchu ulicznego, powodując totalny paraliż komunikacyjny znacznej części aglomeracji miejskiej.

Z technicznego punktu widzenia, święta państwowe (w tym kościelne), nazywane są przerwami świątecznymi, skutkującymi przerwaniem ciągłości dostaw oraz usług. Przerwanie ciągłości dostaw oraz funkcjonowania sklepów, przy jednoczesnym braku dostępności usług w trakcie trwania przerw świątecznych, zdecydowanie utrudniają codzienne życie. Jednak sporej części społeczeństwa w tym i mnie, najbardziej dokuczają w takim czasie zamknięte sklepy spożywcze.

 

Odkąd sięga moja pamięć zawsze tak było

Takie sytuacje cyklicznie powtarzają się odkąd sięgam pamięcią, czyli przez większość mojego długiego życia, więc postanowiłem podjąć środki zaradcze. Ponieważ nie jestem w stanie zmienić zasad otaczającego mnie świata, więc wypracowałem własne sposoby, na radzenia sobie w takich sytuacjach.

Mogę pogodzić się z problemami zaopatrzeniowymi w artykuły przemysłowe lub chwilowy brak usług, jest to zrozumiałe i akceptowalne. Dostęp do lekarstw zapewniają nam całodobowe dyżury w aptekach, więc gdy zdarzy się jakaś nieprzewidziana sytuacja, można uzyskać potrzebną pomoc. Służby ratunkowe działają nieprzerwanie 24 godziny na dobę, więc katastrofy nie ma. Jednak brak dostępności świeżego pieczywa, mleka, nabiału czy świeżych warzyw, oraz wszelkich produktów pierwszej potrzeby, zawsze mnie irytował. Mleko UHT można przechowywać miesiącami, a nabiał oraz świeże warzywa można przechowywać w lodówce dłużej niż tydzień.

Największym problemem, jest brak dostępu do świeżego pieczywa, które co prawda można zamrozić w zamrażarce, jednak w niewielkiej ilości. Zamrażarka nie jest z gumy a pieczywo jest lekkie i puszyste, więc niedużo zgromadzimy pieczywa w zamrażarce.

Odmrożone pieczywo po odświeżeniu w piekarniku jest akceptowalne w smaku, nie dorównując jednak świeżemu i pachnącemu z piekarni, czy sklepu. Problem z pieczywem jest taki, że praktycznie nie da się go magazynować tak jak kasze lub ryż, czy choćby warzywa. Pieczywo, żeby było smaczne a czasem żeby w ogóle nadawało się do spożycia, musi być świeże !!!

 

Skoro trudno jest magazynować świeże pieczywo a mąkę łatwo, to należy pójść inną drogą

Pieczywo jest jednym z niewielu produktów, które praktycznie nie nadaje się do magazynowania w rozsądnych ilościach. No chyba, że ktoś posiada ogromną zamrażarkę, ale nawet wtedy warto ją przeznaczyć na inne produkty, zajmujące mniej miejsca. Jednak jest rozwiązanie problemu związanego z niemożliwością przechowywaniem pieczywa. Bardzo łatwo można przechowywać mąkę, która jest podstawowym składnikiem pieczywa, oraz suszone drożdże piekarskie. Wystarczy wyposażyć się w podstawowy wypiekacz do chleba i problem mamy z głowy.

Większym problemem może być nagła awaria elektryczności, instalacji wodociągowej czy hydraulicznej, lub pożar. Lecz od rozwiązywania takich problemów, są odpowiednie służby państwowe. Należy zaznaczyć, że sprawność działania polskich służb państwowych jest zdecydowanie poprawna, które wywiązują się z powierzonych obowiązków wobec społeczeństwa. Jednak o podstawowe artykuły pierwszej potrzeby oraz żywność a zwłaszcza świeże pieczywo, musimy zadbać sami, organizując to we własnym zakresie.

 

To co jeszcze niedawno wydawało się zupełnie nierealne, dziś stało się niepokojącą rzeczywistością

Dziś już chyba nikogo nie zdziwi ogłoszenie stanu pandemii, klęski żywiołowej, stanu wyjątkowego czy też wojennego. Jeszcze nie dawno, opisane tu problemy wielu ludziom wydawały się „potencjalnie możliwe” lecz całkowicie nierealne, wręcz fantastyczne, niczym inwazja kosmitów.

Inwazja kosmitów również jest potencjalnie możliwa, lecz całkowicie nierealna, niczym inwazja kosmitów 😉

Za swojego życia przeżyłem już wiele różnych zawirowań i utrudnień, a także przerw w dostawach żywności i dostępie do usług. Choćby długotrwałe fale strajków, stan wojenny, stany klęski żywiołowej, stan wyjątkowy, powodzie, awaria czarnobylskiej elektrowni jądrowej, pandemię COVID-19. To co tu wymieniłem, to nie jest jeszcze pełen wachlarz „możliwości”, warto być przygotowanym nawet na jeszcze poważniejsze wyzwania. Trzęsienia ziemi na terytorium polski są rzadkością, nie wyrządzające większych szkód. Natomiast tsunami czy wybuch wulkanu, są mniej prawdopodobne niż inwazja kosmitów. Jednak inwazja armii rosyjskiej na Ukrainę, wraz z perspektywą możliwej wojny w Europie, jeszcze bardziej wyostrzają czujność. Obecnie świat stoi w obliczu możliwego globalnego konfliktu, który oznaczałby III wojnę światową z możliwością użycia broni jądrowej. W tytule tego artykułu celowo wybrałem uniwersalne określenia, odnoszące się do przerw w dostawach. Tak, żeby nie zostać uznany za alarmistę, czy też proroka zagłady.

 

Pierwszym i najbardziej podstawowym działaniem, jest zgromadzenie zapasów żywności, choćby na kilka dni

Najskuteczniejszym a zarazem najprostszym rozwiązaniem, jest zapewnienie sobie zabezpieczenia gwarantującego nieprzerwany dostęp do wody i żywności, gromadząc przynajmniej podstawowe „zapasy„. Wystarczającym, choć jednak tylko podstawowym rozwiązaniem tego problemu, jest bardzo pojemna lodówka z dobrą oraz pojemną zamrażarką. Nabiał, owoce i warzywa czy otwarte produkty umieszczamy w chłodziarce a mięso w zamrażarce. Należy również zadbać o zapasy butelkowanej wody pitnej, ponieważ w przypadku awarii sieci wodociągowej, kranówki również może zabraknąć. Woda zaraz za powietrzem, jest najważniejszą substancją potrzebną do życia, należy więc być przygotowanym na możliwe zakłócenia zaopatrzenia w wodę.

 

Zapasy wody w postaci butelkowej, mogą mieć szersze zastosowanie

Jeżeli pijemy wodę butelkową to należy zakupić większy jej zapas np. 4 baniaki po 5l. Taka ilość zapasów wody butelkowanej, wystarczy na przetrwanie dla całej rodziny, nawet najdłuższej przerwy świątecznej. I tu ważna uwaga, pustych butelek po wodzie źródlanej nie należy wyrzucać, są nieocenione jako pojemniki na suchą, sypką żywność. Puste butelki po wodzie źródlanej, idealnie nadają się do długotrwałego przechowywania suchej a zrazem sypkiej żywności. Ponieważ takie butelki posiadają hermetyczne zakręcane nakrętki, więc uniemożliwiają zawilgocenie, a co za tym zepsucie czy spleśnienie żywności.

Opróżnione z wody butelki należy pozostawić do wyschnięcia otworem do dołu, tak żeby kurz nie wpadł do środka. Można też zakryć otwór ręcznikiem papierowym, uniemożliwiając dostanie się kurzu do wewnątrz butelki, jednocześnie nie blokując wysychania wnętrza. Do pustych, czystych oraz dobrze wysuszonych pięciolitrowych butelek po wodzie źródlanej, należy wsypać suchą, sypką żywność, najodpowiedniejszą do długotrwałego przechowywania. Do takich produktów przede wszystkim zaliczamy ryż, wszelkie kasze, chrupki śniadaniowe, mąkę, groch, fasolę, mleko w proszku, suszone warzywa. Czyli wszytko to co sypkie i suche. Ja nawet bułkę tartą, przechowuję w zakręcanej butelce o szerokim otworze.

Należy pamiętać, że jeżeli już zamierzamy wsypać żywność do hermetycznie zamykanej butelki, to musi ona być naprawdę bardzo dobrze wysuszona. W innym przypadku zalęgnie się tam pleśń i cały zapas będzie nadawał się jedynie do wyrzucenia. Dobrym sposobem na dokładne wysuszenie żywności którą zamierzamy zmagazynować, jest wstępne osuszenie poprzez wygrzewanie. Najprostszym sposobem, jest wstawienie żywności do piekarnika i pozostawienie jej tam w temperaturze pomiędzy 60 a 90 stopni przez godzinę.

 

Adaptacja opróżnionych butelek po wodzie źródlanej na trwałe „magazyny” żywności jest darmowym, ekologicznym oraz trwałym rozwiązaniem

Dzięki temu otrzymamy długotrwały magazyn suchej i trwałej żywności na trudne czasy. Przechowywanie żywności w 5l butelkach po wodzie źródlanej jest bardzo trwałe, ekonomiczne i wygodne. Nie straszne już będą mole spożywcze, kurz, wilgoć czy pleśń, taką butelkę można przechowywać w dowolnych warunkach. Nawet można zakopać ją w ziemi na rok lub dłużej, a żywność nie ulegnie zepsuciu czy zawilgoceniu. Pięciolitrowe butelki po wodzie, doskonale nadają się do kiszenia ogórków, ale też i do małosolnych. Kupując ogórki w celu ukiszenia, należy wybierać tylko takie niezbyt grube, takie które dają się wsunąć przez otwór w butelce.

W niektórych przypadkach można użyć mniejszych opakowań, które są znacznie wygodniejsze w codziennym użytkowaniu, lecz otrzymujemy „magazyn” o mniejszej kubaturze ;). Do produktów bardzo drobnych, takich jak ryż, kasza manna, kaszka kukurydziana, mąka, również dobrze sprawdzają się butelki 1 litrowe. Można utworzyć magazyn żywności, składający się z pięciolitrowych butelek, oraz dodatkowo z jednolitrowych, służących głównie do bieżącego przechowywania sypkiej żywności. Opakowania różnej wielkości wzajemnie uzupełniają się.

Butelki po wodzie źródlanej, są rewelacyjnym rozwiązaniem do gromadzenia, oraz długotrwałego przechowywania suchej i sypkiej żywności. Jednak należy spieszyć się z ich zakupem, ponieważ wkrótce zostaną wycofane z użycia, przez wściekłą dyktaturę unijnych pseudo ekologów. Do sklepów, po wodę będziemy chodzić z wiadrami, jak w średniowieczu. Dobrym rozwiązaniem może być założenie filtrów wody do instalacji wodociągowej, szczególnie filtrów odwróconej osmozy z systemem ponownej mineralizacji.

 

Żywność suszona, liofilizowana, wekowana i konserwy, to prawdziwe remedium na czas świąt, kataklizmów, klęsk żywiołowych, wojen, czyli przerwania ciągłości zaopatrzenia

Warto zaopatrzyć się w suszone warzywa, ryż i kasze, są to produkty smaczne zdrowe oraz BARDZO TRWAŁE i niedrogie. Ciekawą propozycją są gotowe, optymalnie dobrane mieszanki warzyw i ziół, dodane do potraw nadają im wyjątkowy aromat i smak.

Należy pamiętać, aby unikać jak ognia produktów wielkich korporacji, które są „doprawiane” glutaminianem sodu, oraz innymi „uszlachetniaczami” i konserwantami. Najbardziej „popularne” substancje poprawiające smak potraw, to WEGETA oraz Warzywko itp. naprawdę nie polecam, natomiast polecam przeczytać skład tych produktów. Prawdą jest, że potrawa z takimi dodatkami smakuje dobrze, lecz to głównie zasługa chemii, zwłaszcza glutaminianu sodu. No chyba, że ktoś lubi faszerować się chemią, aby było smacznie, ja jednak tego nie polecam.

Ja swoje mieszanki warzywno-ziołowe kupuję bezpośrednio od producentów indywidualnych, głównie rolników na bazarach. Różnica jest widoczna od razu, zarówno w wyglądzie jak i w zapachu. To nie jest taka drobna sieczka, czy wręcz pył, jak w „wegecie”, czy „warzywku”. Gotowe mieszanki kupione u rolnika, umożliwiają bez większego trudu stwierdzenie z jakich składników zostały dobrane, to widać i czuć zapach. Przeważnie są to kawałki suszonych warzyw, wielkości 1 cm2, czasem trochę większe lub trochę mniejsze, lecz nie jest to proszek!!! Jeżeli produkt przypomina proszek, to omijam go szerokim łukiem, ponieważ nie jestem w stanie wzrokowo rozpoznać składników.

Akceptowalne mieszanki z suszonych warzyw, dostępne są w sieci sklepów MAKRO. Nie są aż tak dobre jak te z bazarów, ale naprawdę niezłe, bez większych zastrzeżeń, tylko trochę mniej aromatyczne. Dobrym sposobem na długotrwałe przechowywanie takich produktów jest przesypywanie ich z oryginalnych opakowań do pustych, litrowych butelek po wodzie źródlanej. Przy tworzeniu większego i długotrwałego zapasu suszonych warzyw, lepiej sprawdzą się butelki 5 litowe, natomiast butelki jednolitrowe do codziennego użytkowania. Trzeba mieć i te 5 literowe i te jedno litrowe, a do niektórych produktów nawet jeszcze mniejsze.

 

Wnioski jakie wyciągnąłem robiąc zapasy na czas pandemii COVID-19 stały się podstawą większego wyzwania, jakim jest Beczka Przetrwania

Na samym początku trwania pandemii COVID-19 w marcu 2020 roku, postanowiłem zabezpieczyć swoją rodzinę przed skutkami możliwych problemów pozyskiwania żywności. Pojechałem na wielkie zakupy do supermarketu, celem zaopatrzenia się w większą ilość żywności, przydatnej do długotrwałego przechowywania. Swoją uwagę ukierunkowałem na żywność o długotrwałym czasie przydatności do spożycia, czyli ryżu, kasz, makaronów, konserw, gromadząc stosunkowo duże zapasy. Ponieważ takie zapasy przechowywane w temperaturze pokojowej, należy na bieżąco wymieniać, więc systematycznie zacząłem konsumować najstarsze zakupy, celem zastąpienia „świeżymi”.

 

Po dwóch latach przechowywania, makaron, ryż i kasze są nadal w niepogorszonym, a wręcz w idealnym stanie, umożliwiającym systematyczne wykorzystywanie

Sprawdziłem daty ważności konserw a te są już 2,5 roku po terminie. Aktualnie otwieram jedną konserwę na trzy dni, po wcześniejszej ocenie wyglądu oraz zapachu, robię z nich kanapki. Żadna konserwa nie wykazywała, nawet najmniejszych objawów zepsucia, pomimo przechowywania w temperaturze pomiędzy 21 a 29 stopni Celsjusza. Jak zauważyłem, konserwy ogólnodostępne w handlu, charakteryzują się znacznie dłuższym czasem przydatności do spożycia, od sugerowanego przez producentów. Wynika to z tego, że nawet w najgorszych warunkach, każda sztuka musi wytrzymać dłużej, niż termin przydatności umieszczony na opakowaniu.

 

Jak długo można przechowywać konserwy marketowe ?

Tego jeszcze nie wiem, ale zapewne bardzo długo, myślę że spokojnie 5 lat. Przechowywane konserwy w niskiej temperaturze 5-15 stopni w plastikowej beczce zakopanej w ziemi, to nawet ze 20 lat powinny wytrzymać.

 

Ale co z pieczywem !!!  

Można zamrozić, po odmrożeniu i odświeżeniu w piekarniku całkiem dobrze smakuje, lecz nie jest idealne, nie tak jak świeże sklepowe. Znaczenie lepszym rozwiązaniem jest zakup automatu do wypieku chleba, bułek i ciast, jednak najważniejszy jest chleb. Koszt takiego zakupu jest niewielki, te najtańsze kosztują po 200 zł a wypiekają bardzo smaczny chleb. Wypiekacze do chleba posiadają o wiele więcej zastosowań, niż tylko produkcja i wypiek pieczywa. W automatycznych wypiekaczach w zależności od użytych składników, można wypiekać bułki lub ciasta a także wytwarzać powidła, jogurty i marmolady.

Obecnie używam takiego najtańszego wypiekacza, właśnie za te 200 zł a sprawdza się znakomicie, wypiekając bardzo smaczne chleby. Gdy już na dobre zasmakowałem, zawsze świeżego, aromatycznego chleba z porannego wypieku w moim tanim automacie, to naszły mnie refleksje. Pożałowałem, że nie kupiłem droższego wypiekacza, dającego większe możliwości niż tylko wyrób i wypiek chlebów, bułek, ciast, jogu