Plecak ewakuacyjny

Plecak ewakuacyjny i jego przeznaczenie

Przeznaczeniem plecaka ewakuacyjnego nazywanego również ucieczkowym, jest przygotowanie do ewentualnej natychmiastowej ewakuacji z aktualnego miejsca przebywania w bezpieczniejsze miejsce. Takie które można potraktować jako chwilowy azyl, umożliwiając odpoczynek celem ochłonięcia i zastanowienia się, przed podjęciem dalszych decyzji. A zwłaszcza decyzji o bezpiecznym kierunku dalszego przemieszczania w celu zbliżenia się do docelowego azylu. W tym wszystkim najważniejszy jest wcześniej dobrze przemyślany plan działania, wraz z wyznaczeniem optymalnej a zarazem bezpiecznej trasy ewakuacyjnej. Zaplanowanie trasy oraz sposobu bezpiecznej ewakuacji, należy wykonać zdecydowanie wcześniej, gdy jest jeszcze na to odpowiedni czas. W trakcie stresującej ewakuacji, niczego rozsądnie nie zaplanujemy, co najwyżej popełnimy zgubne błędy, wpędzając się w jeszcze większe kłopoty. Przygotowania należy czynić nawet na wiele lat wcześniej, jeszcze przed możliwymi katastrofami, wtedy jeszcze gdy żyjemy komfortowo. Należy pamiętać, że w naszym położeniu geograficznym wojny są cykliczne. Wiadomo, że nic nie trwa wiecznie a pokój nie jest dany raz na zawsze.

 

Jaki wybrać kierunek ewakuacji oraz miejsce tymczasowego schronienia ?

Z całą pewnością w początkowym okresie konfliktu zbrojnego, nikt nie zbombarduje tymczasowego miejsca ukrycia gdzieś w lesie. Takie miejsce nie ma żadnego praktycznego znaczenia strategicznego, natomiast budynki miejskie jak i całe osiedla, czy miasta są często bombardowane. Niechlubnym przykładem takich barbarzyńskich a zarazem ludobójczych działań, był Wieluń oraz Warszawa a ostatnio również Mariupol i Gaza w Palestynie. Tak postępują armie barbarzyńców a nasi sąsiedzi i jednocześnie odwieczni wrogowie właśnie do takich należą, zarówno Niemcy, Rosja i Ukraina.

 

Czy warto martwić się na zapas ?

Czy warto martwić się już dziś, o to co może nastąpić dopiero w przyszłości, albo nawet nigdy nie nastąpi ?

Można zrozumieć różne ludzkie wybory i priorytety, jednak nonszalancja w podejściu do własnego bezpieczeństwa w obecnych czasach, jest conajmniej zastanawiająca. Troska o bezpieczeństwo nie jest przejawem strachu czy fanaberią, lecz głosem rozsądku i planowaniem wyprzedzającym. Jednak nie ma sensu nikogo zmuszać do nieprzekonujących go działań.

Jeżeli ktoś nie widzi sensu takich przygotowań, to i tak zapewne nie przekonamy go. Próba przekonania kogoś do niezrozumiałego mu postępowania, jest drogą wyboista i przeważnie z góry skazana na porażkę. Każdy musi sam podjąć decyzję co do swojej przyszłości, ponieważ każdy jest kowalem własnego losu, wybierając swoją indywidualną drogę.

Czy skazaniec stojący na stołku szubienicy martwi się o swoją najbliższą przyszłość ? Zapewne tak, jednak on ma już innego typu zmartwienia. Nie martwi się już o to czy przeżyje, lecz o to, jak długo będzie cierpiał zanim skona. Kiedy był jeszcze czas na rozmyślania, to on wtedy nie martwił się na zapas. Uważał, że dopiero gdy przyjdzie „zły czas”, to on dopiero wtedy będzie się martwił, a nie na zapas. Więc teraz ma już inne dylematy niż troska o przeżycie, czy zdrowie.

 

Czy jest sens kompletowania ewakuacyjnego plecaka bezpieczeństwa ?

Zdecydowana większość plecaków ewakuacyjnych, NIGDY nikomu i do niczego nie przyda się.

Czy to oznacza, że nie ma sensu posiadanie takiego wyposażenia ?

Posiadanie plecaka ewakuacyjnego ma taki sam sens, jak posiadanie gaśnicy przeciwpożarowej w firmie.

Każdy podmiot gospodarczy ma obowiązek posiadać na wyposażeniu gaśnicę, pomimo to, że większość z tych gaśnic nigdy nie zostanie użyta. Właśnie tak należy podchodzić do tematu potrzeby posiadania plecaka ewakuacyjnego, jak do potrzeby posiadania gaśnicy w pracy. Tak samo człowiek posiadający broń, nie biega z nią po ulicy strzelając do przechodniów, pomimo że posiada ją. Broń służy wyłącznie do ewentualnego odparcia zagrożenia, jednak w zdecydowanej większości podczas całego życia posiadacza broni, służy wyłącznie do treningów. Plecak ewakuacyjny ułatwia przeżycie nawet w ekstremalnych warunkach pogodowych dzikiej przyrody, gdzie możemy liczyć wyłącznie na siebie i posiadane wyposażenie.

 

Plecak ewakuacyjny może uratować życie gdy zaistnieje poważne zagrożenie

Posiadanie plecaka ewakuacyjnego ma zdecydowany sens, pomimo że szanse iż on się przyda, nie są zbyt duże. Jeżeli jednak zajdzie taka potrzeba by z niego skorzystać, to może uratować nam życie, bądź zdrowie. Plecak ewakuacyjny zdecydowanie zwiększa nasze szanse przetrwania w stosunku do osób nieposiadających takiego wyposażenia, nie będących przygotowanym na katastrofalne sytuacje. Przygotowanie fizyczne a zwłaszcza mentalne, jest podstawą przetrwania wielkich kryzysów, wojen, czy katastrof.

 

Kompletując plecak ewakuacyjny należy zachować zdrowy rozsądek, żeby nie przedobrzyć

Wielkość plecaka oraz waga, powinny być optymalnie dopasowane do możliwości fizycznych użytkownika z naciskiem na minimalistyczne wymiary i masę. Tak, żeby plecak przetrwania nie stał się udręką podczas nagłej i pospiesznej ewakuacji.

Wyposażenie plecaka ewakuacyjnego, powinno zapewnić podstawową egzystencję przez minimum 72 godziny, jednak czym dłużej tym lepiej. Dobrze a przy tym optymalnie wyposażony plecak ucieczkowy, umożliwia bezproblemowe przeżycie przez conajmniej dwa tygodnie.

 

Wyposażenie plecaka ewakuacyjnego, czy też survivalowego jest podzielone na wewnętrzne i zewnętrzne

Na zewnątrz plecaka można przytroczyć dodatkowe wyposażenie, wykorzystując je w razie potrzeby, lub w ostateczności porzucić z powodu nadmiernego przemęczenia. Lekki namiot i lekki śpiwór to podstawa, oraz jakaś karimata w celu izolacji cieplnej od podłoża. W obecnych czasach jest stosunkowo łatwo dostępne lekkie wyposażenie, np. jednoosobowy namiot ważący tylko kilogram, oraz śpiwór i karimata podobnie. Tego wyposażenia nie należy wkładać do wnętrza, lecz przytroczyć na zewnętrz, tak żeby nie zapełniać cennej przestrzeni wewnętrznej plecaka. Menażka oraz bidon z wodą, również powinny być przytroczone na zewnątrz plecaka.

 

Co powinno znajdować się we wnętrzu ewakuacyjnego plecaka przetrwania ?

Wyposażenie plecaka ewakuacyjnego powinno być kompromisem, pomiędzy ilością zawartego ekwipunku a jego wielkością i wagą. Plecak ewakuacyjny nie powinien w znaczący sposób powodować ograniczenia mobilności, więc należy dostosować wielkość oraz wagę do możliwości organizmu tragarza.

Wyposażenie powinno obejmować część „apteczną”, czyli lekarstwa a zwłaszcza antybiotyki, środki opatrunkowe i dezynfekcyjne oraz odkażające i odtruwające. Nifurksazyd na biegunkę, węgiel aktywny którego nie stosujemy razem z Nifuroksazydem, albo jedno, albo drugie. Dermatol na rany. Z antybiotyków polecam Doxycyklinę, posiadającą bardzo szerokie spektrum działania, nawet w najcięższych infekcjach, błyskawicznie działa i jest dobrze tolerowana. Nie mniej istotny jest suchy prowiant, oraz filtr „słomkowy”, celem bezproblemowego pozyskiwania czystej wody pitnej z niemal dowolnych zbiorników wodnych. W ostateczności może to być i woda z kałuży.

 

Żywność to podstawowa

Dwa kilogramy suchego ryżu, wsypane do dwóch litrowych, plastikowych butelek po napojach z nakrętkami, oraz pół kilograma suszonych warzyw. Te pół kilograma suszonych warzyw, to dla smaku i witamin oraz soli mineralnych, oczywiście w zakręcanej butelce plastikowej po napoju. Butelki koniecznie muszą być szczelne i zakręcane szeroką zakrętką dla ułatwienia napełniania przy pomocy szerokiego lejka. Powinny być plastikowe ze względu na niską wagę oraz nietłukliwość. Można również zabrać sól i pieprz w niewielkiej ilości, albo nawet cały mały zasobnik z różnymi przyprawami. Chociaż z drugiej strony, czym mniej smaczne jedzenie, tym łatwiej będzie pohamować zapędy przed nadmiernym spożyciem produktów, żeby wystarczyły dłużej. No i koniecznie jakaś lekka menażka, oraz jakiś mały i lekki palnik spirytusowy.

 

Dobór materiałów z jakich są wykonane naczynia, ma bardzo istotne znaczenie

Menażka koniecznie powinna być aluminiowa i to pomimo, że w ostatnich latach alarmowano o szkodliwości aluminium. Gdyby aluminium naprawdę było szkodliwe dla zdrowia, to byłaby zakazana sprzedaż naczyń z aluminium, a tak nie jest. Nadal można kupować spożywcze naczynia z aluminium. Kiedyś przed laty niemal wszystkie naczynia kuchenne były z aluminium a ludzie codziennie gotowali w nich i normalnie żyli. Wszystkie naczynia używane przez wojsko, takie jak garnki, menażki, manierki, kubki, termosy, zbiorniki na herbatę itp. były wyłącznie aluminiowe. Zaletami aluminium są: odporność na korozję, niska masa własna i bardzo dobre przewodnictwo cieplne a więc i rozprowadzanie ciepła. Właśnie te właściwości będą tu kluczowe.

Żaden innym metal, czy też inny materiał, nie zapewni nam tego wszystkiego na raz i jednocześnie. W tym szczególnym zastosowaniu, ciężar ma fundamentalne znaczenie. Odporność na korozję również jest bardzo istotna a dobre przewodnictwo cieplne, zapewni równomierne smażenie bez przypaleń. Bidon lub manierka na wodę, powinna być wykonana z grubego lecz przezroczystego plastiku, dostosowanego do przechowywania żywności. Najtańsze manierki na znanym portalu, są dostępne już od 10 zł, ale nie są przezroczyste pomimo że są bardzo dobre. Jednak istotne jest, żeby manierka czy też bidon, umożliwiał kontrolę wzrokową ilości wody pozostającej do dyspozycji. Przezroczyste manierki są już kilkukrotnie droższe ale warto zainwestować.

 

Stal i tytan odpadają

Stalowe menażki wcale nie są cięższe, ponieważ są wykonane z cieniutkiej stalowej blachy nierdzewnej, aluminiowe muszą być wykonane z grubszej. Jednak stalowe menażki nie nadają się, jeżeli chcemy również w nich gotować i smażyć, a nie tylko z nich jeść. Powodem tego jest zła przewodność cieplna stali i nierówne nagrzewanie potrawy, skutkujące przypalaniem potraw do ścianek menażki czy garnka. Tytanowe menażki i garnki również odpadają, pomimo, że będą najlżejsze. Tytanowe naczynia, pomimo że są cienkie i równie wytrzymałe jak stalowe, to mają najgorszą przewodność cieplną.

Więc tak jak już napisałem, do plecaka ewakuacyjnego tylko aluminiowa menażka. Jeżeli ktoś nie zamierza smażyć w menażce a jedynie gotować, to w ostateczności stalowe i tytanowe zdadzą egzamin. Podczas gotowania czegokolwiek innego niż woda, np. jakaś zupa czy ziemniaki, będzie tendencja do przypalania w tych naczyniach. Tytan nie wpływa negatywnie na zdrowie, będąc całkowicie obojętnym dla organizmu, jest wręcz biokompatybilny, stal nierdzewna również nie szkodzi. Szkodliwość aluminium jest wręcz legendarna medialnie, jednak jeszcze nikt rzetelnie tego nie potwierdził i naczynia aluminiowe są nadal w handlu. W przypadku nagłej ewakuacji, możemy uznać, że ta hipotetyczna szkodliwość jest bez znaczenia. Wojsko używa tylko aluminiowych garów i nikt nie choruje od tego.

 

Jaki palnik spirytusowy kupić ? Który będzie optymalny ?

Kupiłem kilka różnych palników spirytusowych i przeprowadziłem szereg różnych testów tych palników. Celem było znalezienie najbardziej optymalnego palnika do plecaka ewakuacyjnego. Przetestowałem wiele kuchenek spirytusowych i według moich testów najlepsza okazała się ta najtańsza za 19 zł aluminiowa Lixada. Najlepsza, jednak tylko pod jednym warunkiem, że jest używana z takim metalowym, krzyżakowym rusztem. Bez tego rusztu kopci jak wszystkie inne. Ten metalowy krzyżak powoduje, że płomień ma barwę niebieską jak na gazie i wtedy nie kopci, gdy tylko pojawi się żółty płomień, albo tylko żółte „języki” płomienia, to już zaczyna się kopcenie.

Sadza to najzwyklejszy węgiel, a węgiel barwi płomień na żółto, sygnalizując niepełne spalanie z powodu deficytu tlenu, czyli straty energii cieplnej. Czy w ekstremalnych sytuacjach stać nas na jakiekolwiek straty, gdy liczy się każdy gram paliwa, wody czy żywności ? Ja uważam że nie. Węgiel powinien całkowicie spalić się, zamieniając się w CO2 a wtedy płomień będzie koloru błękitu, za sprawą wodoru zawartego w alkoholu. Tylko wtedy uzyskamy całkowite spalanie oraz pełną sprawność procesu spalania a więc nic się nie zmarnuje. Czyli okazało się, że najtańszy jednocześnie okazał się najlepszy !!!  Czyli aluminiowy palnik Lixada.

 

Palniki ze stali nierdzewnej, czy też z tytanu, są niezwykle trwałe i to jest jedyna ich zaleta, jednak nie nadają się do użytku

Palniki spirytusowe ze stali nierdzewnej czy tytanu, nie nadają się do tego zastosowania. Stal nierdzewna źle przewodzi ciepło, słabo nagrzewając się, jest to potrzebne żeby alkohol silnie parował, przemieniając się w stan gazowy. Niska przewodność cieplna tych materiałów utrudnia podgrzewanie alkoholu, nie powodując silnego parowania, a to opary się spalają a nie ciecz. Palniki ze stali nierdzewnej są mało wydajne, nawet wewnątrz ciepłego pomieszczenia a na zimnie ich wydajność jeszcze bardziej spada. Zarówno tytanowe jak i stalowe palniki, bardzo długo rozgrzewają się zanim zaczną zachowywać się jak palnik a to jest nieekonomiczne.

Mosiężne palniki już nadają się, choć nie tak dobrze jak ta leciutka i tania aluminiowa Lixada. Jedyną wadą Lixady, jest nieco mniejsza średnica od innych palników, powodując mniejszą stabilność mechaniczną, należy ustawiać ją na równym podłożu.

 

Czemu aluminiowa Lixada najlepsza ?

Aluminiowy palnik Lixada jest pozbawiony tej wady i jest bardzo lekki oraz ma bardzo dobrą uszczelkę pod nakrętką. Aluminium dobrze przewodzi ciepło a alkohol szybko rozgrzewa się, zamieniając się w formę gazową, żeby móc działać jako palnik. Aluminiowa Lixada działa dobrze nawet w niskich temperaturach. Jest bardzo lekka. To jest panik który najmniej kopci. Jednak żeby nie kopcił, należy dokupić do niego ruszt ze stali nierdzewnej, taki krzyżakowy, jaki jest używany z innymi palnikami. Po założeniu tego stalowego krzyżaka na palnik, płomień staje się bardziej niebieski. A więc bardziej dotleniony, zawierając mniej niespalonego węgla, który potem osadza się jako sadza. Dopiero postawienie garnka, czy też kubeczka na krzyżakowy ruszt, spowoduje całkowicie niebieski płomień i całkowity brak kopcenia. Nie wiedziałem o tym, jednak sam doszedłem do tego empirycznie w trakcie testów na wolnym powietrzu.

Inną bardzo istotną zaletą aluminiowego palnika Lixada jest silikonowa uszczelka nakrętki. Ta nakrętka jest odporna na temperatury powyżej 300 stopni Celsjusza. Ta właściwość, umożliwia zarówno zgaszenie płomienia palnika, jak i zakręcanie na gorąco palnika w celu przechowywania niewykorzystanej resztki paliwa. Silikonowa uszczelka jest odporna na wysokie temperatury, jednak nie należy zakręcać na gorąco, bo po schłodzeniu, podciśnienie może zdeformować palnik. Jest to bardzo elastyczna i bardzo szczelna uszczelka, dzięki temu nie muszę zlewać paliwa, lecz przechowuję je wewnątrz palnika. Waga tego palnika to tylko 31 gramów a stalowego rusztu 35 gramów. Więc jak można łatwo policzyć, waga całości to tylko 66 gramów.

 

Czy ten palnik nie ma żadnych wad ?

Ma jedną wadę, jest najwęższy ze wszystkich testowanych palników a więc najmniej stabilny. Więc trzeba albo stawiać na twardym podłożu, albo w miękkim nieco zagłębić go. Ewentualnie inne patenty, jednak należy brać ten problem pod uwagę. Najszersze są palniki ze stali nierdzewnej, ale co z tego, skoro one się nie nadają do niczego. Mosiężny wypadł trochę gorzej od aluminiowego. Jest droższy, z gorszą uszczelką, cięższy a tylko nieco szerszy, no i bardziej kopci od aluminiowego. Mosiężny później startuje niż aluminiowy od momentu zapalenia, jednak również daje radę.

 

Pozostaje jeszcze sprawa paliwa do kuchenki spirytusowej

Jak wiadomo, palnik spirytusowy na wodzie nie będzie pracował, więc musimy zabrać do plecaka paliwo w postaci czystego etanolu. Nie musi być go dużo, wystarczy mała plastikowa buteleczka po napoju, wypełniona etanolem lub biopaliwem do kominków, tak około 200g. Taka ilość całkowicie wystarczy na pierwsze dwa dni przebywania w tymczasowym azylu. Palnik spirytusowy należy traktować jako ostateczność, taką ostatnią deskę ratunku a nie stały element naszego „kempingowania”. Po dotarciu do miejsca tymczasowego schronienia i rozbiciu obozowiska, zapewne nie będziemy mieli sił szukać i zbierać patyków, czy szyszek. W kolejnych dniach, gdy będziemy już nieco wypoczęci po trudach intensywnego marszu, należy przeprowadzić rozpoznanie najbliższego terenu. Następnie należy ogarnąć jakąś kuchnie na patyki lub szyszki, ze względu wszechobecności nieograniczonych ilości takiego paliwa.

Niezależnie ile zabralibyśmy etanolu, to on i tak musi kiedyś skończyć się, więc nie ma co dźwigać dużych ilości spirytu. Wystarczy niewielka ilość na pierwszy dzień lub dwa, gdy nie będziemy mieli już siły szukać i zbierać patyków, czy szyszek. W tym celu wystarczy mała buteleczka, tak około 200g, ale można wziąć i więcej, pamiętając że wzrośnie waga plecaka. Kuchnia na patyki ma tę niezaprzeczalną zaletę, że paliwa w lesie raczej nigdy nam nie zabraknie. Więc tego biopaliwa nie musimy dźwigać ze sobą, bo będzie go pod dostatkiem, ale trzeba mieć świadomość, że ono dymi. Dym oraz woń spalenizny, mogą zdradzić naszą obecność a co za tym, lokalizację tymczasowej kryjówki.

 

Filtr słomkowy to podstawa przeżycia

Filtr słomkowy w celu łatwego pozyskiwania wody z niemal dowolnego źródła, kałuży, rzeki, jeziora czy dowolnego cieku wodnego. Taki filtr ma wiele zalet, nie trzeba zabierać ze sobą dużych zapasów wody, wystarczy około dwóch litrów na pierwszy dzień ewakuacji. Gdy już dotrzemy do miejsca odpowiedniego na tymczasowe schronienie i rozbijemy obóz, to wodę można pozyskać przy pomocy filtra słomkowego. Zaletą filtra słomkowego jest to, że on nie przepuści żadnych bakterii ani zanieczyszczeń, niemal wyłącznie czystą wodę. Dla pewności wodę można przegotować, choć przeważnie nie ma takiej potrzeby, ten filtr jest game changerem przetrwania.

 

Przykładowe wyposażenie wnętrza plecaka ucieczkowego

Nie należy zapomnieć o źródle ognia, zapalniczce, krzesiwie itp. A także koniecznie o latarce, najlepiej ładowalnej z np. baterii słonecznej, wyposażonej w korbkę do awaryjnego ręcznego ładowania. Sa takie na znanym portalu zakupowym a także w sklepach sportowo turystycznych. Należy również posiadać na wyposażeniu dobry PowerBank. Warto również posiadać baterię słoneczną, taką choćby 10W, nie jest duża, ani ciężka. Jednak bateria trzydziestowatowa będzie najbardziej optymalna. Taką baterię słoneczną wiesza się z tyłu na plecaku i w trakcie marszu może ładować PoweBank. Z PowerBanku można już łatwo ładować akumulatory w innych urządzeniach elektronicznych. Bateria słoneczna o mocy maksymalnej 30W, wisząc z tyłu plecaka w trakcie marszu, nie da nam zbyt wiele energii. Może da nam z 10% tej mocy maksymalnej z powodu nieoptymalnego oświetlenia, ale nawet te 3W jest nie do pogardzenia.

Bardzo ważnym elementem wyposażenia plecaka ewakuacyjnego, jest małe i lekkie radio wielozakresowe. Koniecznie powinno mieć zakres fal długich, średnich oraz krótkich, ale i UKF może się przydać. Długie fale to absolutna podstawa ze względu na krajową radiostację Warszawa I o ogromnym zasięgu. Średnie fale również mogą się przydać, ponieważ wieczorem i wczesną nocą słychać całą Europę. Jednak to fale krótkie mogą okazać się kluczowymi dla pozyskiwania informacji, ponieważ mają zasięg międzykontynentalny. Jeżeli chodzi o fale krótkie to różne zakresy tych fal „pracują” w różnych godzinach. Jedne w dzień a inne nocą. Należy również pamiętać o lekkiej i ciepłej odzieży, najlepiej polarowej, ponieważ nie zgnije jak bawełniana i szybko wysycha po zamoczeniu.

 

Gdy już skompletujemy swój plecak ewakuacyjny, powinien być przechowywany w łatwo dostępnym miejscu

Tak samo jak gaśnica ma swoje stałe i wcześniej wybrane miejsce, tak i plecak ewakuacyjny również powinien mieć swoje miejsce. Dobra lokalizacja, to gdzieś w miarę blisko drzwi wyjściowych. Niektórzy mają po dwa plecaki ewakuacyjne. Jeden przy drzwiach wyjściowych a drugi w bagażniku samochodu, tak żeby zawsze mieć go tam, gdzie się aktualnie przebywa. Ktoś może sobie pomyśleć, że skoro mamy samochód z bagażnikiem, to po co nam jeszcze jakiś plecak ucieczkowy ? A no po to, że w plecaku mamy wszystko w kupię i łatwo go zarzucić na plecy, ewakuując się piechotą. Auto czasami trzeba porzucić i dalej przemieszczać się piechotą po bezdrożach, lub polnymi drogami.

 

Jednak nie wszystko trzeba mieć przygotowane wewnątrz plecaka

Obok plecaka ewakuacyjnego powinna stać torba lub worek, gdzie będzie przechowywana wcześniej przygotowana odzież ochronna, przeznaczona wyłącznie na taką sytuację. Tę odzież ubieramy od razu na siebie, zanim jeszcze założymy plecak. Wcześniej przygotowanej odzieży ochronnej nie trzymamy w plecaku ucieczkowym, którego pojemność jest przecież ograniczona, lecz tuż obok. W trakcie ewakuacji potrzebujemy zupełnie innej odzieży niż nosimy na codzień, więc ona powinna być zgromadzona w okolicy tego plecaka. Spodnie przynajmniej dżinsowe, jednak lepiej jakieś wojskowe, czy też surwiwalowe, takie nieprzemakalne i bardzo mocne. Buty również wojskowe lub surwiwalowe, albo do wspinaczki górskiej. Zarówno spodnie, buty oraz ciepłą kurtkę, można kupić w sklepach z odzieżą ochronną, będą wtedy bardzo wytrzymałe i nieprzemakalne.

 

Skompletowanie plecaka ewakuacyjnego, to jeszcze nawet nie połowa sukcesu

Jednak samo skompletowanie plecaka ewakuacyjnego jeszcze nie oznacza, że temat został już załatwiony. Nie wystarczy skompletować plecak i uważać, że temat został odfajkowany, to jest infantylne myślenie !!!

To tak samo jak zakup gaśnicy i wyposażenie w nią pomieszczenia, nie zabezpieczy tegoż pomieszczenia przed pożarem. Samo wyposażenie pomieszczenia w gaśnicę, jeszcze nie zabezpiecza przed pożarem. Sam plecak ewakuacyjny również nie zabezpieczy przed hordami ruskich sołdatów, czy też przed trzęsieniem ziemi, powodzią lub huraganem. Przede wszystkim, potrzebny jest dobrze przemyślany plan działania. To jest podstawa wszystkiego, bez dobrze opracowanego planu, całe przedsięwzięcie spali na panewce.

 

Najistotniejszym elementem tej układanki, jest coś, czego prawie nikt nie docenia

Jest coś znacznie bardziej istotnego od plecaka ewakuacyjnego. A jest tym przygotowanie mentalne na możliwe kryzysy i zagrożenia a przede wszystkim świadomość zagrożeń otaczającej nas sytuacji. Wcześniejsze rozmyślania nad możliwymi scenariuszami zagrożeń oraz przygotowanie psychologiczne na możliwość wystąpienia takich kryzysów, są najważniejsze. Należy zawczasu układać sobie w głowie plany postępowania w sytuacji zagrożenia, a nie dopiero gdy już dojdzie do sytuacji kryzysowej. Wtedy już nie będzie czasu na planowanie, natomiast strach i panika oraz stres sparaliżują rozsądne postępowanie. Należy mieć wcześniej opracowane różne scenariusze działania, tak żeby jak najwłaściwiej zachować się w sytuacji określonego zagrożenia. Tego nie da się zrobić w momencie wystąpienia zagrożenia, wtedy będzie już za późno na przemyślenia i przygotowania. Natomiast na służby państwowe nie zawsze można liczyć, nawet w czasie pokoju, choć i nawet wtedy można się przeliczyć.

 

Przygotowanie mentalne to podstawa racjonalnego postępowania

Gdy usłyszymy niepokojące informacje na temat zbliżającego się zagrożenia, albo zawyją syreny alarmu przeciwlotniczego, będzie już za późno na przygotowania. Albo i nic nie usłyszymy, bo media przestaną działać. Na takie wszelkie możliwe wydarzenia, trzeba być znacznie wcześniej przygotowanym mentalnie, i to na różne możliwe scenariusze. Tak żeby nie popaść w panikę i nie zacząć postępować chaotycznie. Człowiek pod wpływem strachu powiązanego ze stresem, zazwyczaj wpada w panikę a wtedy jest zdolny do każdej możliwej głupoty.

Gdy mleko już się rozleje, nie ma sensu nad nim płakać, ponieważ płacz już nic nie pomoże, ani nie zmieni. Przygotowaniami trzeba się przejmować, zanim jeszcze dojdzie do jakiejś kryzysowej sytuacji. Wtedy gdy jest jeszcze czas na działania wyprzedzające, zamiast czekać na rozwój wydarzeń potwierdzający sens naszego działania. Ponieważ tylko wtedy ma to sens.

Jeżeli ktoś uważa, że „To dopiero wtedy będzie się martwił”, to oczywiście ma do tego prawo. Jednak nie jest to racjonalnie myślenie a wręcz nonszalanckie, żeby nie powiedzieć dosadniej, że aroganckie i głupie.

Pokrewny artykuł – Beczka Przetrwania

 

A co dalej, gdzie szukać docelowego azylu ?

Mnie się wydaje, że Rosja i Ukraina nie będą właściwymi kierunkami ewakuacji. Chyba że ktoś szuka kwatery dwa metry pod ziemią no to strzał w dziesiątkę a właściwie potylicę. Z Białorusią zapewne jest podobnie.

Niemcom absolutnie nie ufam, nawet jeżeli nie ma wojny z nimi. Dziś jeszcze można tam wyjechać i korzystać z ich socjalu, jednak w razie poważnego kryzysu, można zostać przerobionym na mydło. Niemcy mają w tym spore doświadczenie. Z tym mydłem to może przesadzam, jednak granice zapewne zamkną nam przed nosem a forsowanie Odry nie wydaje się rozsądne.

Uważam, że optymalnym kierunkiem mogą być Bałkany, ponieważ to głównie Słowianie, więc łatwiej się odnajdziemy. Ewentualnie Węgry lub Turcja a może i Grecja, albo Włochy czy Albania, no i słoneczna Hiszpania. Jednak problemem jest to, że nie graniczymy z tymi państwami a trzeba tam jakoś dotrzeć.

Przez Niemcy, to duże ryzyko w samych Niemczech i zapewne zamkną przed nami granicę, a o Austrii zdecydowanie należy zapomnieć. Austriacy są ojczyzną nazizmu i niewolno o tym nigdy zapominać, oni nadal mają to we krwi.

 

Przez Czechy ryzyko znacznie mniejsze, jednak również spore

Czechy to miły a zarazem bardzo wredny naród, już nie raz nam pokazali środkowy palec. No i mamy z Czechami niewielkie spory terytorialno-graniczne o Zaolzie i jeszcze jakiś kawałek ziemi. Czesi mieli nam go zwrócić na mocy porozumień i do tej pory o tym jakoś „zapominają”. Jeżeli chodzi o te spory terytorialne, to wina ewidentnie leży po stronie wrednych Czechów, tu nie ma żadnych wątpliwości. Natomiast w 1968r. podczas tzw. Praskiej Wiosny, to my nie popisaliśmy się, a Czesi są wyjątkowo pamiętliwi.

 

No to może przez Słowację ?

Słowacy w miarę nas lubią, jednak trzeba pamiętać że w 1939 roku podali rękę Hitlerowi oraz Stalinowi, wspólnie napadając nas.

A i dziś ich liderzy polityczni są nieprzewidywalnie zagadkowi. Niestety ale i Słowakom nie można zbytnio ufać a zwłaszcza ich władzy.

Państwa bałtyckie raczej odpadają, ponieważ Litwini nas nienawidzą, jeszcze bardziej niż Białorusini. W czasie II wojny światowej Bałtowie dołączyli do Hitlera i mordowali polaków. Poza tym państwa bałtyckie, mogą być pierwszym celem ataku kremla, jeszcze zanim armia czerwona do nas dotrze. Więc ten kierunek też raczej odpada.

 

Więc może promem do Szwecji czy innych państw nordyckich ?

Co prawda Szwecja była państwem które najbardziej nas w przeszłości zdemolowało, nawet Rosja i Hitler nie odnieśli takich „sukcesów”. Jednak dzisiejsza Szwecja, to już zupełnie inny kraj. Ich społeczeństwo jest pokojowo nastawione do świata i nawet nie pamiętają swoich dawnych „sukcesów” na naszym terytorium.

Szwecja byłaby stosunkowo dobrym kierunkiem, jednak droga przez Bałtyk może być bardzo niebezpieczna a i używają niezbyt przyjaznego języka. Pewniej czuję się na lądzie niż w zimnej i słonej wodzie Bałtyku, pomimo że dobrze pływam, lecz zimą już niekoniecznie.

Można zaryzykować zieloną granicą przez Czechy i na Bałkany. Serbia to dobry kierunek, pomimo prorosyjskich sympatii. Serbowie to Słowianie, więc łatwo się z nimi dogadać, no i nawet lubią polaków.

Albania pomimo że muzułmańska, również jest bardzo przyjazna, więc można tam próbować szukać azylu.

Ale i nasz odwieczny przyjaciel Węgry, choć dziś nieco niepewny. Decyzje Orbana są podobnie nieprzewidywalne, jak i Trumpa. Oni obydwaj nawet gdy działają racjonalnie, to jednak tylko dla własnych społeczeństw.