W mojej ocenie Iran zostanie pokonany i to stosunkowo szybko. Następnie zostaną ustanowione nowe władze współpracujące z USA i Izraelem, ale nie będą to ludzie z obecnej opozycji, lecz władze wybrane spośród aktualnie rządzącego reżimu, przeciągnięte na stronę USA, oraz podporządkowane.
W Iranie nie da się od razu przeprowadzić procesu demokratyzacji, ponieważ doszłoby do krwawej rewolucji, wielkiej rzezi w wyniku której opozycja i tak przegrałaby z braku doświadczenia. W związku z tym, łatwiej będzie przeciągnąć część aktualne rządzącego Iranem reżimu na swoją stronę, aby pracował pod dyktando USA i Izraela.
Proces demokratyzacji a właściwie to liberalizacji władzy, będzie postępował systematycznie, lecz bardzo powoli, aż do osiągnięcia akceptowalnego społecznie poziomu.
Dla Trumpa zupełnie nie ma znaczenia, czy jego partnerem w Iranie będzie jakiś lider opozycji, czy nowo wyłoniony przywódca obecnego reżimu ajatollachów.
Dla Trumpa ma znaczenie tylko to, czy będzie posłusznie współpracował z USA i Izraelem, tak jak oni sobie tego życzą, a reszta nie ma znaczenia, zwłaszcza społeczeństwo, czy jakaś tam opozycja.
Trump może dużo mówić o opozycji i cierpieniu społeczeństwa, ale tak naprawdę to są tylko słowa, poezja pod publiczkę, a w rzeczywistości jest zainteresowany wyłącznie reprezentowaniem swoich interesów w tej części świata.
Reszta to tylko łabędzi śpiew.